AKADEMIA GOLFA JAK GRAĆ LEPIEJ W GOLFA PUTTING

Z pamiętnika clubfittera: Odcinek 4. Putter fitting – czyli 5 uderzeń mniej na rundę

Odc.4. Putter fitting – czyli 5 uderzeń mniej na rundę.

Putty stanowią od 40 – do 50 % wszystkich uderzeń podczas rundy golfa. W zależności od poziomu gracza. I tu są dwa warianty:

  1. Myślisz poważnie o golfie, to znaczy, że interesuje Cię to aby grać coraz lepiej.
  2. Jesteś zainteresowany spacerowaniem w miłych okolicznościach przyrody bez względu na wynik gry.

Wariant 2, rozumiem, akceptuje i popieram. Gdy uda mi się wyrwać z pracy na pole, gram tzw. – Rundy Fitnesowe. Jak gram sam nie specjalnie skupiam się na wyniku. Ćwiczę sobie różne elementy gry, podczas spaceru. Jeśli mi jakiś cios nie wyjdzie rzucam drugą, trzecią, czwartą, a czasem nawet piątą piłkę. Dużo lepiej mógłbym to przetrenować na Driving Range lub Putting/Chipping Green. Ale właśnie tym razem bardziej chodzi o ten dziesięciokilometrowy spacer niż o technikę.

Jednak w trybie Rundy Fitnesowej nie wszystko da się naprawić, przemyśleć. Choćby w trosce o tempo gry i ilość piłek w grze. Nawet w poniedziałek o 7.00, gdy nikogo na polu nie ma, jak wybijesz 10 piłek z tee boxu, to znajdziesz 6 i dołek będzie trwał 20 minut. Taka runda zajmie 6 godzin. Kto ma tyle czasu w poniedziałek ? W przypadku moich Rund Fitnesowych skupiam się na długiej grze, tee shotach i aproachach, puttowanie traktuje po macoszemu. To najłatwiejszy technicznie element gry, więc odkładam to na później. Jak się śpieszę to często podnoszę piłkę z greenu, jak jestem powyżej 6 stóp od dołka liczę, że zrobiłbym 2 putty. Mniej niż 6, robie sobie prezent i liczę 1 putt. Na Rundach Fitnesowych, system sprawdza się jak marzenie. Gorzej gdy gram match play z albo stroke play. Ląduje w regulacji na greenie i robię na dwóch, trzech, a czasem czterech dołkach trzy putty. Słabo. I tu jako trener, zadał bym takiemu zawodnikowi pytanie: a ile czasu poświęcasz na ćwiczenie puttingu ? Bo, jak przypominam, stanowi to nawet 50% Twoich uderzeń na rundę. I co bym sam sobie odpowiedział ?  W ogóle nie trenuje, bo to najłatwiejszy technicznie element gry, więc wezmę się za to później. Ta jasne, a kiedy jest to później ?

Jeśli zamiast 2 birdie robię par i dołożę do tego trzy, 3 putty zamiast dwóch, to jestem 5 uderzeń do tyłu. Nie wiem jak na Was, ale na moją psychikę to wpływa druzgocąco. Do rundy przyklejam etykietkę: dzisiaj nic z tego nie będzie…. I nie ma ! Zamiast wysokiej siódemki gram osiem z przodu. Dlaczego ? Bo sobie ubzdurałem spacer zamiast treningu na putting greenie. I wybrałem wariant 2 mimo, że interesuje mnie wariant 1.

I tu mówimy o mnie , gościu, który profesjonalnie zajmuje się nauczaniem golfa i clubfittingiem !

Jeśli mawia się, że: szewc bez butów chodzi, to ja chodzę w 1 bucie i jednym klapku. Albowiem zbudowałem dla siebie i przetestowałem na Putt Sam Lab, putter, który w 120% odpowiada mojej budowie i motoryce. Jestem na bieżąco z najnowszymi zdobyczami nauki odnośnie treningu puttowania, wiem co i jak zrobić aby puttować jak z nut !

I dla czego nie jest mi dane z tego korzystać ? Bo nie trenuje ! Przy całym tym nieszczęściu robię 30 parę, max 35 puttów na rundę. I do 36 – 40 puttów się nie zbliżam i to tylko i wyłącznie dla tego, że mój putter jest częścią mnie i zawodzi mnie tylko ze względu na to, że nie poświęcam mu wystarczającej ilości uwagi. Specyfikacja mojego puttera to 32 cale długości 67 stopni lie, Waga główki 370 g i ciężki szaft.

Większość Putterów dla mężczyzn, które możecie kupić w sklepach mierzy 34-35 cali długości z wagą główki ok 350g i Lie ok. 72 stopnie. I w 80-90 % przypadków te puttery są za długie. Badania Ralpha Maltbyego i Sience & Motion wykazują, że jedną z głównych przyczyn błędów w puttowaniu to zbyt długi putter.

Dla większości z Was 34 i 35 cali to jest za dużo aby osiągnąć przyzwoitą pozycję nad piłką. A 350 g to za mało aby mieć kontrolę nad rytmem i tempem.

Jako potwierdzenie mojego wywodu zaprezentuje Wam porównanie „Markowego” puttera z półki sklepowej z „Wynalazkiem”, który Golfista przyniósł ze sobą na fitting z Putt Sam Lab. Zasadnicza różnica między nimi to: Waga główki, Długość szaftu, Waga szaftu.

Golfista deklarował, że właśnie tym „Wynalazkiem” puttuje mu się jakoś pewniej, ale nie zawsze. Po wdrożeniu procedury dopasowania Puttera do Golfisty, po serii testów, „Wynalazek” został skrócony o ¾ cala.  Putter „Wynalazek”: jest krótszy, ma cięższą główkę, lżejszy szaft.

„Markowy” po lewej, „Wynalazek” po prawej.

Tu widać, że po podgięciu puttera kilka stopni do góry, parametry mogły by być jeszcze lepsze, o ile to w ogóle możliwe.

W bazie Putt Sam Laba znajdują się dane 99 zawodników PGA Tour. I wyniki żadnego z nich nie przekroczyły w sposób znaczący, osiągnięć naszego Golfisty, po dopasowaniu puttera typu „Wynalazek” do jego specyfiki puttowania.

Legenda:

Zielony – SUPER

Żółty – tak sobie, wymaga poprawy

Czerwony – trzeba ostro pracować

Tu znajdziecie kilka raportów porównawczych, Graczy czołówki PGA Tour do naszego Golfisty z HCP = 18.

https://zwiazekgolfistow.pl/trening/artykuly/57-czy-wystarczy-zmienic-putter-aby-puttowac-jak-gracz-pga-tour.html

Podsumowując:

Jeśli jesteś golfowym spacerowiczem bez zacięcia sportowego, to baw się dobrze ! Pewnie masz w nosie to o czym powyżej pisałem. Wcale Ci się nie dziwie, po prostu to nie do Ciebie.

Natomiast jeśli:

– robisz więcej niż 35 puttów na rundę i nie jest Ci z tym dobrze.

– chciałbyś grać lepiej.

– Putter kupiłeś bo Ci się podobał lub był w zestawie

Warto abyś zdobył się na wizytę u clubfittera, która poprawi Twój putting i pomoże wybrać Ci sprzęt dzięki, któremu zagrasz nawet 5 uderzeń lepiej.

 

Maciej Miszczak

Maciej Miszczak

Maciej Miszczak

Absolwent Szkoły Głównej Handlowej. Cały czas pracuję w swoim zawodzie, obecnie zarządzam biurem podróży. Golfem zainteresował mnie mój przyjaciel Krzysztof Czupryna. Pierwsze treningi rozpocząłem pod jego okiem. I golf stał się moją wielką pasją. Później kontynuowałem naukę na Florydzie z najlepszymi instruktorami. Gdy mój poziom wiedzy na temat swingu był więcej niż wystarczający, na wiosnę w 2016 roku odbyłem 3 tygodniowe szkolenie dotyczące fittingu i napraw kijów golfowych. Było to znowu w USA, tym razem w Ohio, w szkole czołowego projektanta z branży Ralpha Maltby. Nieco wcześniej skompletowałem najlepszy w tej części Europy warsztat do fittingu i budowy kijów golfowych. Praca ze studentami i sprzętem golfowym sprawia mi wielką radość. I nie mogę się doczekać, kiedy nadejdzie ten dzień, gdy będę mógł zająć się wyłącznie golfem.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby dodać komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Newsletter

SKLEPY GOLFOWE

Maciej Miszczak

Maciej Miszczak

Absolwent Szkoły Głównej Handlowej. Cały czas pracuję w swoim zawodzie, obecnie zarządzam biurem podróży. Golfem zainteresował mnie mój przyjaciel Krzysztof Czupryna. Pierwsze treningi rozpocząłem pod jego okiem. I golf stał się moją wielką pasją. Później kontynuowałem naukę na Florydzie z najlepszymi instruktorami. Gdy mój poziom wiedzy na temat swingu był więcej niż wystarczający, na wiosnę w 2016 roku odbyłem 3 tygodniowe szkolenie dotyczące fittingu i napraw kijów golfowych. Było to znowu w USA, tym razem w Ohio, w szkole czołowego projektanta z branży Ralpha Maltby. Nieco wcześniej skompletowałem najlepszy w tej części Europy warsztat do fittingu i budowy kijów golfowych. Praca ze studentami i sprzętem golfowym sprawia mi wielką radość. I nie mogę się doczekać, kiedy nadejdzie ten dzień, gdy będę mógł zająć się wyłącznie golfem.