Strona główna » Golf to moja pasja – Wojciech Pasynkiewicz
ARTYKUŁY WYJAZDY GOLFOWE

Golf to moja pasja – Wojciech Pasynkiewicz

Golf to moja pasja – Wojciech Pasynkiewicz
5 (100%) 11 votes

Przygodę z tą dyscypliną sportu zacząłem, razem z żoną, ponad dwanaście lat temu. Od 2007 roku zbieram piłeczki z logo pola, na którym zagrałem, potem zacząłem prowadzić ranking tych pól,potem zacząłem je opisywać, potem fotografować, a od roku piszę artykuły do magazynów golfowych.Zagrałem na prawie 350-u polach, w ponad 30 krajach na świecie.


Kiedy Marzena i Grzegorz Rowiccy, przeuroczy, przesympatyczni ludzie i wydawcy lifestyle’owego magazynu zwrócili się do mnie z prośbą o artykuł, a może serię artykułów o golfie, pomyślałem sobie, że to wspaniała okazja, żeby zarazić Was, Szanowni Czytelnicy, swoją pasją. Bo golf, w moim, a może w przyszłości i w Waszym przypadku, to nie tylko gra. To sport i rekreacja. To sposób na rywalizację i zacieśnienie przyjaźni. To wspólny czas spędzony w pięknych miejscach z rodziną lub przyjaciółmi. To w pewnym sensie way of life. Podróże, wyjazdy, piękne miejsca, wspaniałe resorty, ale również raz znane, kultowe, a raz małe, przeurocze boutique hotele, to czas kiedy można wieczorem po grze pójść do znanej knajpki, zwiedzić miasto, zobaczyć okolicę, poznać wielu ludzi.


Zanim jednak zacznę opisywać Wam jak to wygląda, opowiem o:
– golfie i
– o swoich początkach tej gry


Golf – jak podaje Wikipedia – to sport uprawiany na otwartych trawiastych terenach, polegający na uderzaniu małej piłki golfowej do kolejnych otworów w ziemi (mających kształt cylindra o średnicy
108 mm) za pomocą uderzeń specjalnymi kijami. Celem gracza jest uderzanie piłeczki do dołka w jak najmniejszej liczbie uderzeń. Golf był dyscypliną olimpijską w latach 1900-1904. Ponownie zagości na tej imprezie w roku 2016 w Rio de Janeiro.


Historia golfa nie jest do końca jasna. Anglosasi twierdzą, że jego kolebką jest Szkocja, a początki gry datują się na średniowiecze. Podobno już w XV wieku parlament Szkocji oficjalnie, na dość krótko jednak, zakazał gry zwanej „golf ”. Niektórzy jednak twierdzą, że zakaz dotyczył podobnej gry, zwanej „shinty”, bardziej przypominającej współczesny hokej na trawie. Udokumentowanym faktem jest jednak, że Królowa Szkocji, Maria I Stuart grała w golfa w 1567 roku, a pierwsza, zachowana informacja o grze datowana jest na drugiego marca 1672 roku i pochodzi z pola Musselburgh Links, The Old Golf Course w Szkocji, na wschód od Edynburga. To najstarsze, czynne do dziś, choć tylko 9-cio dołkowe pole na świecie.


Inni twierdzą, że kolebką golfa jest Holandia, gdzie już w 1297 roku odbijano kijami skórzaną piłeczkę, choć nie do dołka, tylko do tarczy, a wygrywał ten, kto uderzył mniejszą ilość razy. Może to i prawda bo słowo „golf ” pochodzi od słowa holenderskiego „kolf ”, które oznacza laskę, maczugę i kij. Chińczycy z kolei uważają, że golfa wymyślili oni. W książce Dongxuan, jej autor Wei Tai opisuje grę Chuiwan, o zasadach rzeczywiście podobnych do współczesnego golfa. A miało to miejsce za czasów Dynastii Song, około roku 1000 n.e.


Tak, czy inaczej współczesne reguły gry w golfa zostały opisane przez najstarszy klub golfowy na świecie, założony 14 maja 1754 roku – The Royal and Ancient Golf Club of St. Andrews. Po dziś dzień Klub ten opisuje, ustanawia i modyfikuje Reguły gry w Golfa, a pole The Old Course w St. Andrews jest absolutną Mekką dla wszystkich golfistów na świecie.

Pole golfowe to teren około 70 ha z osiemnastoma dołkami. Każdy dołek zaczyna się miejscem przeznaczonym do wybijania piłek zwanym tee off. Jest ich zwykle kilka, w zależności od poziomu umiejętności gracza, oznaczonych różnymi kolorami. Te położone najdalej od dołka przeznaczone są dla zawodowców, kilkanaście, kilkadziesiąt metrów bliżej dla mężczyzn, amatorów, potem kolejno dla kobiet i juniorów. Na różnych polach jest różna ilość tee off – od trzech do siedmiu.

Tee off to jedyne miejsce na polu gdzie przed uderzeniem piłeczkę można umieścić na specjalnym kołeczku, zwanym tee, tak aby była nad poziomem trawy. Z tee off wybijamy piłkę na fairway. To pas krótko przystrzyżonej trawy szerokości kilkudziesięciu i długości kilkuset metrów. Może być prosty, może być za- krzywiony raz lub kilka razy, może być płaski lub pofałdowany, na jednym poziomie lub idący pod górę, lub na dół, lub na zmianę.

Po bokach fairway’a rośnie trochę wyższa trawa zwana semi roughem, szerokości kilku metrów, a jeszcze bardziej w bok to rough, czyli wysoka gęsta trawa, znacząco utrudniająca znalezienie piłeczki i oczywiście jej uderzenie. Po bokach fairway’ów często rosną krzaki lub drzewa. Fairway zakrzywiony pod znaczącym kątem nosi nazwę dogleg, bo często przypomina nogę psa. Naturalnymi utrudnieniami na fairway’ach są różnej wielkości i głębokości doły z piaskiem zwane bunkrami oraz przeszkody wodne takie jak strumyki, stawy, jeziora czy wręcz morze, jeśli pole położone jest nad jego brzegiem. Na końcu każdego fairway’a znajduje się obszar bardzo krótko przyciętej trawy, zwany greenem, a na nim właściwy dołek, dziurka z tkwiącą w nim flagą (maszt z chorągiewką) zwaną pin.
Dołki oznaczone są numerami od 1 do 18 i charakteryzują się różną długością i różnym stopniem trudności. Oznaczone są jako par 3, 4 lub 5. Par dołka oznacza liczbę uderzeń jaką powinniśmy wykonać, aby zmieścić się w tzw. normie. Tak więc na dołku par3 powinniśmy wykonać trzy uderzenia, żeby piłeczka znalazła się w dołku, na par 4 – cztery, itd. Zsumowanie par wszystkich dołków daje nam par pola. 90% pól na świecie posiada par równy 72.
W jednym zespole, drużynie grającej razem na polu, choć każdy gra indywidualnie, jest od 1 do 4 graczy.Taka drużyna nazywa się flight. Wygrywa ten, który zakończył grę na polu najmniejszą ilością wykonanych uderzeń. Gra się przeciwko innym graczom, lecz tak naprawdę jest to rywalizacja z samym sobą. Zagrać lepiej niż poprzednio, pokonać swoje słabości i chwile zwątpienia, wytrzymać „ciśnienie” związane z wykonaniem właściwego uderzenia – to cele, które każdy z nas stawia przed sobą. To gra w pełni gentelmeńska. Oszukiwanie przez podawanie mniejszej ilości uderzeń na dołku, niż się wykonało w rzeczywistości, nie jest tolerowane przez partnerów.

 

Po polu przemieszczamy się albo na piechotę, albo małym samochodzikiem (najczęściej elektrycznym) zwanym z polska meleksem, a tak naprawdę buggy.
Idąc na piechotę możemy nieść torbę z kijami golfowymi na plecach, albo umieścić ją na wózku (trolley), który pchamy, albo ciągniemy w zależności od typu i naszych preferencji.
W torbie golfowej możemy mieć do 14 kijów – mniej wolno, więcej nie. Zwykle w zestawie kijów znajduje się 1 driver, największy i najdłuższy kij, używany w zasadzie tylko do wybijania piłki z tee off i to tylko na dłuższych dołkach par 4 lub 5. Następnie 1-4 fairway wood lub hybrid (rescue); 5-8 iron, 1-3 wedge, 1 putter. Kije poprzez różnorodność w długości, kącie nachylenia główki służą do uderzania piłki na konkretną odległość, a ich dobór do indywidualna sprawa każdego gracza. Torba to również miejsce do przechowywania piłeczek, tee i setki innych, mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy w czasie gry: sweter, strój przeciwdeszczowy, czapeczka, parasol, napój, kanapka, krem ochronny itp.

Pola golfowe, a jest ich na świecie tysiące, to oazy ciszy i spokoju. Przepiękne zielone tereny, najczęściej niezwykle zadbane, z drzewami, krzewami, klombami kwiatów, stawami z wodą. Często niesłychanie malowniczo położone wśród parków, lasów, na wzgórzach lub nad brzegiem mórz.

W Szwecji, z populacją poniżej 10 mln, jest ponad 500 pól golfowych, w Czechach ponad 70, w USA ponad 30.000 z tego w Kalifornii ponad 1100, a na Florydzie ponad 1200. Ocenia się, że na świecie gra w golfa ponad 150 mln ludzi i choć może w piłkę nożną gra więcej, to w żadnej innej dyscyplinie nie jest tylu graczy oficjalnie zarejestrowanych w klubach i związkach. Czemu tak się dzieje?


Czemu to tak popularna gra?


Z wielu powodów: bo pola golfowe to piękne miejsca, bo to sport i rekreacja na świeżym powietrzu, bo to rywalizacja z partnerami i z samym sobą, bo to miejsca gdzie można uciec z miasta w ciszę i przyrodę, bo to wysiłek niezwykle fizjologiczny, rozłożony w czasie i zdrowy, bo to adrenalina (tak, tak) towarzysząca kolejnym uderzeniom, bo to cała społeczność międzynarodowa porozumiewająca się specyficznym slangiem, bez względu na kraj pochodzenia, kolor skóry i wyznanie. Bo wiek i umiejętności są w tym sporcie wtórne, bo poprzez handicap, który posiada każdy zarejestrowany gracz można wygrać nawet z mistrzem świata, jakim do niedawna był Tiger Woods, bo to również sport niezwykle rodzinny, gdzie cała familia grając lepiej lub gorzej, spędza czas razem ze sobą.


Finałowa runda jednego z czterech turniejów tzw. Wielkiego Szlema potrafi zgromadzić 150 tys. ludzi obserwujących grę zawodników na polu i ponad miliard widzów przed telewizorami. Tiger Woods, który w ciągu ostatnich kilkunastu lat zdominował tę grę jest pierwszym sportowcem na świecie, który na sporcie zarobił miliard dolarów (z nagród i kontraktów reklamowych).


Wygranie przez niego dużego turnieju w nowej koszulce Nike, powodowało, że następnego dnia 1-1,5 mln ludzi na świecie kupowało taką koszulkę, chcąc się poczuć jak sam Tiger, a Nike księgowało w ciągu jednego dnia przychody ze sprzedaży na poziomie 10-15 mln USD. Ze sprzedaży jednej tylko koszulki, w jeden dzień!!! 3 lata temu Rory McIlroy, 23-letni wówczas profesjonalista z Irlandii Północnej, wschodząca gwiazda golfa, podpisał z firmą Nike największy jak dotychczas kontrakt reklamowy, na ponoć 200 mln dolarów, na 10 lat. Czemu o tym piszę? Żeby pokazać Wam, jak nośny społecznościowo, marketingowo, jak popularny na świecie jest golf.


Zapraszam Was do tej społeczności. Zacznijcie grać w golfa.


Nie twierdzę, że nie ma innych pięknych sportów. Jeśli tylko macie czas i uprawiacie czy amatorsko, zawodowo, rekreacyjnie dowolną dyscyplinę, począwszy od biegania, tenisa, koni, rowerów, nart, żeglarstwa czy czegokolwiek – to super, tak trzymajcie. Ale czemu nie spróbować golfa? Może, tak jak mnie, ta dyscyplina pochłonie Was jak czeluść? Choć dalej znajduję czas na narty, rower, czy żeglarstwo.
To nie jest wbrew powszechnej, obiegowej opinii sport dla elit, niezwykle drogi i ekskluzywny. Są oczywiście kluby na świecie, gdzie sama opłata wpisowa wynosi milion dolarów, a roczne członkostwo kosztuje 30-40 tys. dolarów, ale są też pola, gdzie za wejście i rozegranie rundy płaci się 2 funty (dwa!!!). To tak jak z żeglarstwem, gdzie roczny budżet ekipy startującej w America’s Cup wynosi 200 mln USD i gdzie można wyczarterować jacht na Mazurach za kilkadziesiąt złotych za dobę. A fun, relaks, przygoda są naszą indywidualną sprawą.


Mam pisać dalej? Opowiedzieć Wam o polach, miejscach na świecie, gdzie warto pojechać, które warto zobaczyć? Napiszcie, proszę do mnie lub do redakcji: tak, czy nie?


Jeśli tak, to następną opowieść zacznę od tego, jak to się stało, że całe dorosłe życie (od kiedy usłyszałem o golfie) uważałem, że jest to gra dla kretynów, chodzących z kijkiem po trawie i udających, że uprawiają sport, a jednak zmieniłem zdanie i znalazłem sobie nową pasję w życiu. I nie tylko dlatego, że to jest teraz trendy.


Autor: Wojciech Pasynkiewicz

Lekarz z wykształcenia, manager z zawodu.Gra w golfa od 2003 roku.Członek First Warsaw Golf & Country Club.Członek wspierający PGA Polska
Handicap: 14,0
Pasjonat i popularyzator golfa. Od 8 lat jeździ po świecie opisując i kategoryzując pola golfowe Prowadzi blog Travelling4Golf Golfowa.
rodzina: żona i dwóch synów

Wojciech Pasynkiewicz

Lekarz z wykształcenia, manager z zawodu.Gra w golfa od 2003 roku.Członek First Warsaw Golf & Country Club.Członek wspierający PGA Polska
Handicap: 14,0
Pasjonat i popularyzator golfa. Od 8 lat jeździ po świecie opisując i kategoryzując pola golfowe Prowadzi blog Travelling4Golf.
Rodzina: żona i dwóch synów

Komentarze

Kliknij tutaj aby dodać komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • Generalnie w życiu niczego nie żałowałem, do momentu w którym nie zacząłem grać w golfa, a mianowicie, że nie zacząłem grać wcześniej 😉 dobrze, że mam dopiero 31 lat. Tak jak autor, każdego zachęcam do golfa

  • Panie Wojtku,

    Fantastyczna opowieść:) Polecam ją wszystkim znajomym którzy jeszcze nie zaczęli grać w golfa.
    350 pól w 30tu krajach …… super !

  • Witam,

    Mamy pytanie. Mam syna w wieku 6 lat. Czy w tym wieku dzieci mogą już grać w golfa? Czytałam że Tiger Woods zaczynał w wieku 4-5 lat. Ja w golfa nie gram ale mąż gra już od kilku lat. Zastanawiam się czy puścić z nim syna na pole 🙂

  • Ja to chyba jestem Ewangelistą golfa 🙂 Głoszę prawdę o golfie wszem i wobec ! Tylko nigdy nie potrafiłem tym “cywilom” tak ładnie wytłumaczyć jak Pan : co to jest flight, tee box nie wspominając już o regułach !

    Na Pana pytanie :
    “Mam pisać dalej? Opowiedzieć Wam o polach, miejscach na świecie, gdzie warto pojechać, które warto zobaczyć? Napiszcie, proszę do mnie lub do redakcji: tak, czy nie?”
    odpowiadam:
    TAK TAK TAK . Proszę pisać ! byle więcej !
    Pozdrawiam
    Tomek

SKLEPY GOLFOWE

Wojciech Pasynkiewicz

Lekarz z wykształcenia, manager z zawodu.Gra w golfa od 2003 roku.Członek First Warsaw Golf & Country Club.Członek wspierający PGA Polska
Handicap: 14,0
Pasjonat i popularyzator golfa. Od 8 lat jeździ po świecie opisując i kategoryzując pola golfowe Prowadzi blog Travelling4Golf.
Rodzina: żona i dwóch synów