ARTYKUŁY WYJAZDY GOLFOWE

LOW BUDGET STORY –EPIKRYZA (część szósta i ostatnia)

Epikryza to w języku medycznym nic innego jak podsumowanie. A ponieważ golf jest chorobą i to nieuleczalną, dlatego będzie  epikryza.

Długo nie mogłem zebrać się do napisania tego rozdziału. Pola opisane, doznania wyartykułowane,  to po co jeszcze podsumowanie.

Jest potrzebne, uwierzcie. I musicie je, niestety,  przeczytać.

 

Dlaczego ?

Żeby się z „golficy” wyleczyć, albo chociaż udawać , że rekonwalescencja przebiega prawidłowo i rokuje poprawę.

Wyjazdy golfowe wyglądają tak :Przylot. Hotel, pole. Hotel, pole, Hotel, pole. Powrót.

A powinny wyglądać tak : Przylot. Hotel, pole. Hotel, pole. Dzień wolny od golfa. Wynajęcie samochodu i zwiedzanie.  Hotel, pole. Hotel, pole. Powrót.

Chociaż jeden dzień wolnego. Plaża – nuda. Zwiedzanie – obowiązek.

 

Czy się leczyłem ?

Na rekonwalescencję poświęciłem dwa dni. Miałem ten komfort, że na Gran Canarii byliśmy 10 dni – było z czego uczknąć.

Przytyk ! : nie może być tak, że jesteście  na Teneryfie i nie zobaczycie wulkanu El Teide. Jesteście w Portugalii i nie zobaczycie Sintry. Jesteście w Hiszpanii i nie zobaczycie Toledo. Koniec przytyku !

 

Sezon golfowy na ciepłe kraje to okres od października do kwietnia.

Lecimy. Powiedzmy do Hiszpanii, a jak Hiszpania to Andaluzja, a jak Andaluzja to gdzie lądujemy ? w Maladze.

No to Portugalia. Gdzie ? Algarve. Lotnisko ? – Faro.

Oba lotniska  to decyzje błędne. Właściwy wybór dla Hiszpanii to Madryt, dla Portugalii Porto lub Lizbona. Dlaczego ? bo loty bezpośrednio nad morze, do pól golfowych są trzy razy droższe.

Ok, ale z tamtych lotnisk jest z 500 km do celu. I o to właśnie chodzi. Za zaoszczędzone pieniądze wynajmujemy samochód i powoli, przez trzy dni, zjeżdżamy w dół. I zwiedzamy, i zwiedzamy i nasycić się nie możemy pięknem …do wyboru.. przyrody, zabytków, architektury. Hiszpania jest niewyobrażalnie piękna, trzeba tylko na chwilę zapomnieć o golfie i poddać się duchowym uniesieniom. Zanurzyć się w historii, nie tylko swoich wspaniałych gier.

Wracamy do Gran Canarii. Co zobaczyć.

  1. Arucas – katedra, zapomnijcie. Od razu trzeba do fabryki rumu. Nazywa się Fabrica Del Ron Arehucas i można degustować, aż do zatracenia. Zabytek zaliczony. Fabryka z 1884 roku.
  2. I po zabytkach. Nie zamęczyłem i siebie i Was. Musicie jednak poobcować z przyrodą i dotrzeć do Tejedy żeby zobaczyć Wielki Canyon w miniaturze. Zaliczamy Roque Bentayga i Roque Nublo. Przeżywamy, robimy zdjęcia i zamarzamy. Nad morzem 25 stopni. 30 km w głąb lądu, w górach 10. A ja na krótko. Nawet swetra nie miałem. Dobrze, że czuwa siostra Caddego. Pożycza puchową kamizelkę. Wyglądam jak Michelin ubrany w wdzianko wnuka. Cieplej.
  3. Monumento Natural Del Barranco De Guayadeque. Nikt tego nie powtórzy, więc trudno znaleźć. Konkwistadorzy też długo szukali, ale jak znaleźli to wycieli w pień. Chodzi o pierwotnych kanaryjskich osadników, którzy mieszkali w jaskiniach skalnych. Współcześni jaskinie przerobili i wynajmują jako apartamenty. Ciekawie, a i mikro muzeum też jest.
  4. Wyprawa samochodem po górach Gran Canarii to przeżycie samo w sobie. Caddy i siostra Caddego nie podzielały moich doznań i kazały natychmiast zawracać. Nie było jak, ledwie mieścił się samochód. Niektóre zakręty trzeba było brać na dwa razy i modlić się, żeby nic nie jechało z naprzeciwka. Ale jakie widoki. Jak ma się szczęście.   Chmury kochają kanaryjskie góry.

Koniec zwiedzania.

Podsumowanie :  masz na Gran Canarii tydzień czasu i pięć gier ? Zagraj dwa razy na Anfi Tauro (piękniejszego pola nie znam). Raz na Salobre Old i raz na Lopesan Meloneras Golf. A co z piątą grą ?  Kup bilet na prom na Teneryfę i zagraj na polu Buenavista.

Wasz super golfista Jacek Zaidlewicz

Jacek Zaidlewicz

Jacek Zaidlewicz

HCP: 14

Komentarze

Kliknij tutaj aby dodać komentarz

  • Panie Jacku,

    Wybieram się na Gran Canaria i mam kilka pytań. Czy można na polu wypożyczyć w miarę nowy sprzęt czy tak jak w Polsce tylko złom? Ile kosztuje jedna runda na Anfi Tauro ? A na wulkan Anfi Tauro na pewno pojadę ! 🙂

    Z Poważaniem
    Krzysztof

  • Zwiedzanie jakoś nie dla mnie. Może to zaleciałość z pracy. Jedzie czlowiek w delegacje i szybko trzeba sie agendy trzymać. Bylem juz chyba w kazdym kraju i w najlepszym wypadku oglada sie miasto nocą podczas drogi do knajpy. Jak juz jade na golfa to chcialbym jak najwiecej z tego wyciągnąć. Mój caddy co innego, poświęciłaby wszystko dla zwiedzania 😉

  • Cześć Krzysztofie
    zacznijmy od zazdrości. Zazdroszczę Ci. Pamiętaj trzy pola musisz zaliczyć, AnfiTauro, Salobre Old i Meloneras, Kije są do wzięcia na lotnisku w Las Palmas. http://www.clubstohire.com. na polu też na pewno mają. Pole jest tak prestiżowe, że nie wierzę, żeby mieli badziewie.
    My jeździmy z własnymi kijami rezygnując z walizek. W torbę golfową wszystko wejdzie. Tak więc masz torbę + bagaż podręczny. Cenowo na jedno wychodzi, a masz własny sprzęt.
    AnfiTauro : 115 E + obowiązkowy buggy za 20 E. Od osoby. Pole warte swoich pieniędzy. Można wziąć popołudniówkę od 14. Za 70 E. Można zdążyć, jeżeli poprzedzające flighty nie będą spowalniać. My nie zdążyliśmy i siedemnastkę zagraliśmy po ciemku. Super zabawa. Osiemnastki już się nie dało.
    pozdrawiam jacek

  • Cześć Maciek
    TruSwing działa, ale mam trochę wątpliwości co do interpretacji wyników i sposobu mocowania. Czy np. otwarta główka to wynik mocowania, czy złego uderzenia. Prędkość, tempo, in to out. To pryszcz, ale co z loftem, kątem trzonka . itp.
    Co do zwiedzania. Przyroda to jest to. A i Hiszpania z czasów Konkwisty. Wyobraź sobie ciepły wieczór. Ty z Caddym, rozgwieżdżone niebo, lokalne wino i rynek z XVI wieku. Bezcenne. Jak potem smakuje noc.
    Teraz też piję wino, lokalne, z Biedronki. Po pierwszej butelce, ruszyłem na łowy i wykupiłem wszystkie. W sumie uzbierało się 14. Więcej nie mieli. Nie napiszę jakie. Mam nadzieję jeszcze coś upolować.

    już nie super golfista Jacek. Czemu ? dowiesz się niebawem.

  • Jacku,

    Jadę pierwszy raz na golfowe wakacje. Czy na polach w Hiszpanii sa jakieś ograniczenia HCP? Ktos mnie straszył ze trzeba mieć jakieś tam minimum a ja mam raczej maximum 🙂

    Pozdrawiam
    Beata

  • Do Beaty.
    Każde pole ma swój Hcp. Piszą o tym na swoich stronach internetowych, ale bać się tego nie należy. Każdy chce zarobić i nie pytają. Najczęściej dla kobiet jest to 36. Jak zapytają – to zapomniałam karty. Inna rzecz jest ważna. Umieć podnieść piłkę po entym uderzeniu, żeby nie przeszkadzać grającym za nami. Nie upierać się, że muszę skończyć dołek. Nie będziemy opóźniać, nie będą się czepiać.
    Baw się dobrze i bardziej smakuj piękno pól niż walcz na siłę o wynik.

    pozdrawiam jacek

  • Ćwiczę z TruSwingiem, ale jestem w ciągłym rozgryzaniu gadziny.
    Dla świata jeszcze nie jesteś stracony. Jak potrafisz zatrzymać się i pozachwycać – to jest OK.
    Utrata tytułu mnie nie boli. To wina Anety. Z jej artykułu wynika , że mam mózg wielkości orzecha włoskiego. Nie każdy zasługuje na arbuza.
    “detronizacja” przed świętami
    trzymaj się. Jacek powinien, w nowym sezonie, zorganizować turniej swoich pisarzy. Moglibyśmy się poznać.

  • Ten turniej to jest świetny pomysł 😉 jeśli nie turniej to przynajmniej moglibyśmy się na jakimś polu golfowym spotkać i zagrać. Taka integracja 🙂

  • Do Maćka
    Maj, Mlade Buky, czeskie Karkonosze. Fajny hotel, super pole. Golf Guru stawia.
    Rozmawiałem z moim Guru ( Krzysztof Czupryna) o TruSwingu, też go ma. Generalnie gadget. Ma jednak , sprawdziłem, wielki plus – pilnuje tempa. Teraz walczę z tempem 3,0. Do tej pory uderzałem 4,5-4,0. Włączyłem tour tempo 33:11 i zacząłem uderzać. 3,5-3,0. Sukces.
    pozdrawiam jacek

    • No to jedziemy 🙂 w dodatku blisko moich rodzinnych stron.

      Tak odnosząc się jeszce do TruSwinga, to jest gadget, ale im słabiej ktoś gra (czytaj Maciej Supel) tym lepiej ten gadget można wykorzystać do poprawy gry i pewnych elementów swingu. Ty czy Krzzysztof Czupryna jesteście w innej bajce 🙂 Mi to pomaga stabilizować swing i zwrócić uwagę na błędy, mam nadzieję, iż pod koniec przyszłego sezonu będę zwracał uwagę już tylko na tempo 🙂

  • Hallo pisarze. Naczelny się odezwał miłym słowem, a my go za to słowo trzymamy. Wszyscy.
    Byłoby fajnie, żeby w tym czasie był w Polsce Krzysiek Czupryna . To wielki pisarz przecież.
    pozdrawiam

  • A i składam Wam wszystkim życzenia :
    ” niech w Nowym Roku wystrzeliwane waszymi magicznymi kijami piłeczki można było sterować wzrokiem”

    święty mikołaj