Strona główna » Meine freunde, meine liebe, czyli niemiecki raport golfowy
WYJAZDY GOLFOWE

Meine freunde, meine liebe, czyli niemiecki raport golfowy

Club Feldafing okadka
Oceń artykuł

Wróciliśmy z wakacji w sobotę wieczór.
W niedzielę rano leżymy sobie w łóżku, to znaczy ja leżę i czekam, aż żona zrobi i przyniesie smaczne śniadanko – jajecznica ze szczypiorkiem i pyszne kanapeczki – taką mam żonę! Wykorzystując ten moment, dorywam się do władzy, czyli do pilota od tv i, jak to mam w zwyczaju, pstrykam po kanałach, ile się da, zanim szefowa nie wróci i mi go nie odbierze. Traf chciał, że w pewnym momencie ustrzeliłem transmisję konwencji PIS z Rzeszowa i zanim zdążyłem przełączyć na coś innego, usłyszałem słowa Prezesa, że budujemy drugą Bawarię.

Jakby to powiedział Mateuszek-Kłamczuszek, nie zwróciłbym uwagi, ale słowa z ust Prezesa to co innego.
Mam już swoje lata i choć z pamięcią coraz gorzej, to nijak nie mogę wyrzucić z głowy wspomnień, jak to najpierw pan prezydent Wałęsa obiecywał nam w Polsce drugą Japonię, a parę lat później pan premier Tusk mówił o drugiej Irlandii w naszym kraju.
Czas sobie płynął, raz wolniej, raz szybciej, ale ani jednego, ani drugiego modelu cudu gospodarczego w Polsce nie zbudowaliśmy, choć daleki jestem od narzekania, że nam się nie poprawiło. Tym bardziej słysząc teraz o budowaniu drugiej Bawarii, lekko się zdenerwowałem. I to z dwóch powodów: po pierwsze życie mnie nauczyło nie wierzyć w większość tego, co mówią politycy, po drugie zastanowiła mnie dziwna koincydencja, że ja wracam z landu Bavaria w Niemczech, a tu Prezes, za którym nie przepadam, opowiada o tym miejscu. Czyżby mnie śledzili?
Wiem, że jestem przystojny, mądry, inteligentny i skromny oczywiście, i domyślam się, że niejeden polityk po cichu podpatruje, dokąd jeżdżę i co robię, ale żeby tak nachalnie? Dzień po powrocie? Od razu ogłaszać, że budujemy w Polsce drugą Bawarię?
Możliwości są dwie: albo czekali z ogłoszeniem swojego pomysłu do mojego powrotu, od dawna się do tego szykując, i czatowali tylko na właściwy moment, albo służby doniosły, że wróciliśmy zadowoleni, że tam jest wszystko OK i można upubliczniać plan.
Dało mi to dużo do myślenia i musiałem odczekać zacną chwilę, zanim zacząłem pisać ten felieton.

Bawaria (Wolny Kraj Bawaria, Wolne Państwo Bawaria) – największy i najlepiej rozwinięty kraj związkowy Niemiec.

Leży na południowych terenach naszego zachodniego sąsiada, granicząc z Austrią, Szwajcarią i Czechami. Ten land o powierzchni ponad 70 tys. km² (prawie ¼ powierzchni Polski) ze stolicą w Monachium zamieszkuje blisko 13 mln ludzi. Produkt krajowy brutto Bawarii wynosi niecałe 600 mld dolarów i jest porównywalny z PKB Polski. To wysoko uprzemysłowiony kraj z siedzibami takich koncernów, jak BMW (Bayerische Motoren-Werke), Siemens, Audi, MAN, Allianz, Munich Re (druga największa firma reasekuracyjna na świecie), licznymi bankami, firmami mediowymi, ale również z bardzo rozwiniętym rolnictwem.
Bawaria (od 1806 roku królestwo) została włączona do Cesarstwa Niemieckiego w 1871 roku.
To w zasadzie katolicki kraj, w odróżnieniu od pozostałych landów Niemiec, choć spadek liczby wierzących jest bardzo znaczny i już mniej niż połowa ludności deklaruje przynależność do Kościoła.
Bawaria ma trzy elektrownie atomowe, ale ekologia, sport i rekreacja są tu bardzo ważne.
Do Alp z Monachium jest rzut beretem, więc narty są oczywiste. My znamy Ga-Pa, czyli Garmisch Partenkirchen i Oberstdorf z Turnieju Czterech Skoczni, głównie za sprawą Małysza i Stocha, ale jest tam więcej miejsc wartych odwiedzenia. Tu jest Bayern München – jeden z bardziej utytułowanych klubów piłkarskich w Europie, gdzie gra, jest kapitanem i strzela najwięcej bramek Robert Lewandowski.
Nie mogę nie wspomnieć jeszcze o:
– słynnym zamku Neuschwanstein (Nowy Łabędzi Kamień), który przez 22 lata budował Ludwik II Bawarski, zwany szalonym, i który stał się pierwowzorem kreskówek Disneya;
– Oktoberfest, największym święcie piwa na świecie. Festyn zaczyna się zawsze po 15 września, tak żeby po dwóch tygodniach skończyć się w pierwszą niedzielę października. Odwiedza go około 6 mln ludzi, którzy wypijają ponad 5 mln litrów piwa.

Jednak ani możliwość zwiedzenia fabryki BMW, ani bawarskie piwo, ani inne atrakcje nie zagroziły naszej ochocie, by zagrać na kilku ze 160 różnych pól golfowych w tym kraju.

Wylądowaliśmy w Monachium na lotnisku imienia Franza Josefa Straussa. To też nie był mój ulubiony polityk, choć jak patrzę z perspektywy czasu, to pomimo czarnej PRL-owskiej propagandy zrobił dużo dobrego, będąc premierem Bawarii.
To zresztą moje ulubione lotnisko w Europie, a może i jedno z lepszych na świecie, poza Singapurem, nowym portem lotniczym w Hongkongu i Dubajem.
Nie spędziliśmy tam jednak z moją pierwszą (jak ja mówię i co jest zgodne z prawdą) i ostatnią (jak ona twierdzi i co nie jest wykluczone) żoną zbyt dużo czasu, bo natychmiast po wynajęciu auta w AVIS (wiem, że to nudne ciągle korzystać z jednej wypożyczalni, ale nie da się ukryć, że jest wygodnie), ruszyliśmy w kierunku Bad Griesbach.
Fama niosła, że to największy resort golfowy w Europie, więc nie mieliśmy wyjścia i musieliśmy to sprawdzić osobiście.

munich golfguru 3
munich golfguru 3

Do pokonania dystans 140 km na północny wschód, oczywiście wzdłuż niekończących się hal fabrycznych BMW. Drogi w Niemczech są jednak nie najgorsze, więc podróż nie trwała zbyt długo i wczesnym wieczorem zameldowaliśmy się hoteliku w Thermalbad in Bayern im Rottal. To niewielkie miasteczko nad rzeką Rott, które dzieli się na Bad Griesbach i Bad Griesbach Therme; to drugie wybraliśmy jako naszą bazę. Można by powiedzieć, że poza małym rynkiem to wiele hoteli, pensjonatów i oczywiście SPA wśród parków i lasów poprzedzielanych alejami spacerowymi i licznymi knajpkami oraz kawiarenkami. Urokliwie. Trzygwiazdkowy przybytek, w którym się zatrzymaliśmy, żywo przypominał dowolny narciarski austriacki hotelik – cały w drewnie, z tą jakże charakterystyczną atmosferą w środku. Było jednak, jak to w Niemczech, czysto, schludnie i porządnie, a jedzenie w restauracji na miejscu całkiem smaczne i niedrogie. Jedynie średnia wieku 70+ wciąż nam przypominała, że to uzdrowisko.

Quellness Golf Resort składa się z dwóch części :
Golf Resort Nord – cztery pola odległe od siebie w granicach 2 km (każde z własnym domkiem klubowym):
– 1. Allianz Nickolmann Golf Course Brunnwies + Chervo Junior GC (6 dołków);
– 2. St. Wolfgang Golf Course Uttlau;
– 3. Lederbach Golf Course;
– 4. Jagl, Engled & Pfeiffer – 9-dołkowe pole.
Golf Resort Sud – dwa pola z jednym domem klubowym:
– 5. Beckenbauer Golf Course;
– 6. Porsche Golf Course.
Na dodatek, niejako pomiędzy nimi, znajduje się kolejne pole Golfclub Sagmuhle.
Nie jest więc źle, bo dookoła sześć 18-dołkowych pól golfowych + 1 x 9 i 1 x 6.

Zagraliśmy.
Pierwszego dnia rano:
Allianz Nickolmann – otwarte w 1989 r., projekt Bernhard Langer, green fee 76 €.

Allianz_Nickolman Golfguru

Pole na bardzo pagórkowatym terenie, częściowo otoczone lasem, częściowo polami uprawnymi. Widok na otaczające wzgórza i pola. Nie mam zastrzeżeń co do designu. Dość poprawnie zaprojektowane, choć bez spektakularnych dołków. Ciekawe dzięki naturalnemu ukształtowaniu.

Allianz_Nickolman
Allianz_Nickolman

Jakość pola jednak dramatyczna, miejscami w ogóle bez trawy na fairwayach, a greeny nieznacznie powyżej średniej. Słabe bunkry, słabe tee boxy. Wody praktycznie nie ma, poza dwoma namiastkami stawów na 5. i 18. dołku. Rozumiem, że bardzo upalne lato bez opadów deszczu wypaliło i zniszczyło trawę, ale jeśli pole rości sobie prawo do pewnego poziomu, to brak naturalnego nawodnienia nie jest żadnym wytłumaczeniem. Dodatkowo na kilku dołkach intensywny zapach naturalnych nawozów z przyległych pól. Może ktoś to lubi – ja nieszczególnie. Średni dom klubowy, słaby pro shop. Nie polecam tego pola.

Pierwszego dnia po południu (po małym lunchu):
St. Wolfgang – otwarte w 1990 r., projekt Kurt Rossknecht, green fee 64 €.

St Wolfgang
St Wolfgang

W zasadzie nie bardzo mam co napisać o polu, bo praktycznie bardzo podobne do poprzedniego. Jedyna różnica polega na tym, że tu dookoła jest więcej lasu. Woda też pojawia się okazjonalnie, za to przed 18. greenem jest brudna i cuchnąca. Stary dom klubowy, słaby pro shop, ale na dziedzińcu za domem smaczne jedzenie na świeżym powietrzu. Nie polecam.

St Wolfgang
St Wolfgang

Drugiego dnia rano:

Beckenbauer
Beckenbauer

Beckenbauer – otwarte w 2002 r., projekt Langer & Rossknecht, green fee 76 €.Praktycznie płaskie pole, otoczone raz gęstszym, raz rzadszym lasem. Wody nie za wiele. Fairwaye szerokie, wybaczające niezbyt precyzyjne uderzenia. W miarę porządne greeny. Słabe tee boxy, poniżej średniej, średnie bunkry. Jedyna rzecz, która mi się podobała, to duża skrzynka przy siódmym dołku, pełna używanych, ale czystych piłek z puszką do wrzucania i pieniędzy i napisem: „Jedna piłka 50 eurocentów, weź, ile chcesz, i wrzuć pieniądze do puszki”. Takie rzeczy tylko w Niemczech, no i może w Skandynawii. Średni dom klubowy, a knajpka na jego tyłach, na świeżym powietrzu. Nie polecam.

Drugiego dnia po południu i po lunchu:

Porsche – otwarte w 2003 r., projekt Langer & Rossknecht, green fee 43 €.

Porsche Golf Club
Porsche Golf Club

Wydawałoby się, że ta marka do czegoś zobowiązuje. To w końcu synonim dobrego sportowego samochodu, który ciągle, pomimo wielu lat od początków produkcji, jest marzeniem fanów motoryzacji. Może sygnowanie pola imieniem Porsche czy – jak poprzedniego – Beckenbauer (wielka postać niemieckiego futbolu, wieloletni zawodnik Bayernu grający na pozycji stopera, a później prezes zarządu i szef rady nadzorczej tego klubu, zapalony golfista) powinno mieć przełożenie na jakość pola?
Wielkie nazwisko, znana marka, a oba pola takie sobie. Porsche Course również na płaskim terenie. Może więcej drzew dookoła, może troszeczkę ciekawszy design, ale reszta podobna, poza nieznacznie gorszymi fairwayami. Podobał mi się jedynie dołek 13., par 3 i 18, par 4. Dom klubowy ten sam. Nie polecam.

Porsche Golf Club
Porsche Golf Club

Dwa noclegi, cztery pola i starczy. Ruszyliśmy do Monachium, gdzie w Roomers Munich, Autograph Collection, założyliśmy bazę nr 2. Fajny designerski hotel, z dobrą restauracją, oddalony 5-10 minut jazdy samochodem od starówki.

Zagraliśmy w kolejnych dniach:

Golfclub Munchen Riedhof – 1991 r., Heinz Fehring, 110 €.

Munchen Riedhof 2
Munchen Riedhof

Ładne pole w otoczeniu naturalnej przyrody, z gęstym lasem dookoła. Nieznacznie pofałdowane, z kilkoma całkiem ciekawymi dołkami. Cisza, spokój, można się skoncentrować na grze. Poprawna jakość fairwayów i greenów, z nielicznymi wyjątkami, gdzie słońce wypaliło trawę. Dobre tee boxy, średnie bunkry, miłe widoki. Ładne dołki otwierający i kończący, oba par 4. Duży drewniany dom klubowy z niezłym jedzeniem w restauracji. Podobało mi się to pole. Polecam je, choć Top 100 Golf Courses klasyfikuje je dopiero na 77. miejscu w Niemczech.

Munchen Riedhof
Munchen Riedhof

 

Golfclub Feldafing – 1962 r., Bernhardt von Limburger, 80 €.

Club Feldafing
Club Feldafing

Pole nad brzegiem jeziora, którego tafla jest jednak widoczna spoza drzew z kilku tylko dołków. Fairwaye otoczone gęstym lasem. To kolejne pole, gdzie jest tylko przyroda, golf i ty. Miło, cicho i spokojnie. Top 100 Golf Courses ocenia to pole jako 28. w Niemczech. No cóż, mnie bardziej się podobało poprzednie, ale to przecież kwestia gustu i osobistych odczuć. Jakość pola w porządku, choć fairwaye trochę gorsze niż greeny. Za to bunkry bez zarzutu. Ładny dom klubowy z dobrą restauracją. Polecam.

Club Feldafing
Club Feldafing

 

St. Eurach Land – und Golfclub – 1973 r., Donald Harradine, 95 €.

St. Eurach
St. Eurach

Przyjechaliśmy na to pole w momencie, gdy zaczął padać od dawna wyczekiwany przez wszystkich, poza nami, deszcz. Zamiast więc zacząć grać, zasiedliśmy w barze, kombinując co dalej. Ja chciałem czekać, żona wracać do hotelu. Po pewnym czasie udało mi się ją przekupić zestawem nowych różowych piłeczek, które uwielbia rozsiewać po całym polu, i z których część zostaje tam bezpowrotnie, oraz obietnicą romantycznej kolacji we dwójkę (choć przecież nikogo innego i tak nie zamierzałem zapraszać). To typowa kobieta, więc myśl o spędzeniu ze mną wieczoru tak na nią podziałała, że w pewnym momencie powiedziała: „No długo tak tu będziemy siedzieć? Może pójdziemy wreszcie zagrać?”. Mnie takich pytań nie trzeba powtarzać dwa razy, więc złapałem kije, zapakowałem je szybciutko do buggy i byłem gotów. Szczerze jednak powiem – przegraliśmy z deszczem. Front nine jeszcze daliśmy radę zagrać, ale drugą już tylko objechaliśmy, robiąc zdjęcia i oceniając design dołków. Pole nie najgorsze. Znowu dużo lasu dookoła. Znowu cisza, spokój i przyroda. Ukształtowanie pola jednak nie powala. To porządne, normalne pole bez fanaberii, ale i bez wodotrysków. Fairwaye trochę poniżej średniej, dobre greeny, ładne widoki. Dom klubowy OK, więc pole umiarkowanie polecam, choć niektórzy oceniają je jako początek czwartej dziesiątki w Niemczech.

St. Eurach
St. Eurach

 

Czas szybko mijał. Robert Lewandowski nie zadzwonił, nie zaprosił na kawę. Przykro, ale może go po prostu nie było w tym czasie w mieście. Przecież musiał na 100% wiedzieć, że jesteśmy razem z żoną i między kolejnymi rundami golfa mamy chwilę wolnego czasu.

Munich
Munich

Po golfie mieliśmy okazję pozwiedzać Monachium, podziwiając jakże charakterystyczny budynek w kształcie czterech cylindrów, będący siedzibą władz BMW i całkiem nieodległy, też zadziwiający, biurowiec głównego konkurenta BMW, czyli Mercedesa ze szklaną elewacją, za którą rzędami, na wszystkich piętrach, stoją różne modele aut tego producenta. Nie mogliśmy ominąć starówki. Miły spacer wieczorem wśród tłumów mieszkańców, turystów i pewnie takich jak my, co przyjechali pograć w golfa. Swoim zwyczajem zeszliśmy z głównego szlaku turystycznego i znaleźliśmy miłą lokalną knajpkę ze specjałami z Bawarii i dobrym miejscowym winem. Było cool.
Bawarczycy mówią o sobie, że są Bawarczykami, a nie Niemcami i pewnie coś w tym jest. Tak czy owak to bogaty kraj i choć prawie cztery razy mniejszy od Polski, to pól golfowych jest tam prawie pięć raz więcej niż u nas. Jest więc po co wrócić.

Ciągle jednak mnie zastanawia, co nam Prezes obiecał. Czy będzie fabryka BMW pod Warszawą, czy dobra zmiana zacznie budować pola golfowe?

Pozdrawiam

Pasyn

COURSE DESIGNFAIRWAYSGREENSBUNKERSTEE OFFVIEW FROM THE COURSEAROUND FAIRWAYCOURSE
Allianz Nickolman Brunnwies GC, North Golf Resort736546546,3
St. Wolfgang Golf Course Uttlau, North Golf Resort737536548,0
Beckenbauer Golf Course, South Golf Resort657545748,8
Porsche Golf Course, South Golf Resort647545747,1
Golfclub Munchen-Riedhof e.V.867578759,4
Golf-Club Feldafing e.V.757978757,6
St. Eurach Land – und Golfclub747679755,1

Instagram: Traveling4golf

Facebook: Fanpage – Pasyn travelling4golf
Twitter: Pasyn1
E-mail : w.pasynkiewicz@upcpoczta.pl

CLUB HOUSEFOOD & DRINKSERVICEPRACTICECLUBTOTAL
Allianz Nickolman Brunnwies GC, North Golf Resort55457,653,9
St. Wolfgang Golf Course Uttlau, North Golf Resort45467,655,6
Beckenbauer Golf Course, South Golf Resort55578,857,6
Porsche Golf Course, South Golf Resort55578,855,9
Golfclub Munchen-Riedhof e.V.8771012,872,2
Golf-Club Feldafing e.V.667710,468,0
St. Eurach Land – und Golfclub767911,666,7

Wojciech Pasynkiewicz

Lekarz z wykształcenia, manager z zawodu.Gra w golfa od 2003 roku.Członek First Warsaw Golf & Country Club.Członek wspierający PGA Polska
Handicap: 14,0
Pasjonat i popularyzator golfa. Od 8 lat jeździ po świecie opisując i kategoryzując pola golfowe Prowadzi blog Travelling4Golf.
Rodzina: żona i dwóch synów

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby dodać komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

SKLEPY GOLFOWE

Wojciech Pasynkiewicz

Lekarz z wykształcenia, manager z zawodu.Gra w golfa od 2003 roku.Członek First Warsaw Golf & Country Club.Członek wspierający PGA Polska
Handicap: 14,0
Pasjonat i popularyzator golfa. Od 8 lat jeździ po świecie opisując i kategoryzując pola golfowe Prowadzi blog Travelling4Golf.
Rodzina: żona i dwóch synów