Strona główna » Moskwa – golfowe podróże Wojciecha Pasynkiewicza
WYJAZDY GOLFOWE

Moskwa – golfowe podróże Wojciecha Pasynkiewicza

Moskwa – golfowe podróże Wojciecha Pasynkiewicza
5 (100%) 2 votes

Od paru lat marzyłem żeby pojechać do Moskwy. I nie tylko po to, żeby zagrać tam w golfa; to jedna z niewielu metropolii światowych, w której mimo wielu podróży, od wielu lat, nigdy nie byłem.

Kiedy pod koniec czerwca zadzwonił do mnie przyjaciel i powiedział – „Wojtek, jedziemy na tydzień do Moskwy” –  jedyne co mogłem zrobić, to zareagować jak nasz były premier Kazimierz Marcinkiewicz – wykrzykując : „ Yes, yes, yes” !

Wylądowaliśmy w niedzielne popołudnie na początku lipca na lotnisku Szeremietiewo, godzina jazdy do hotelu, check-in i prosto za mury Kremla na Plac Czerwony.

No, ale po kolei…

Historia

Moskwa, stolica Rosji, a właściwie Federacji Rosyjskiej, największego kraju na świecie (choć dopiero szóstego pod względem wielkości w historii świata), rozciągającego się na dwóch kontynentach, od Europy Wschodniej, przez Azję Północną, aż po brzegi Oceanu Spokojnego, a kiedyś zajmującego jeszcze część Ameryki Północnej – Alaskę.

Pierwsze wzmianki o osadzie położonej nad rzeką Moskwa pochodzą z III-IV wieku p.n.e. Pierwszy zapis o mieście i rozpoczęciu, przez Jerzego Dołgorukiego, budowy baszty, która stała się podwaliną Kremla, pochodzi z 1147 roku. W 1237 r. Aleksander Newski wydzielił z kraju, nad którym panował, Księstwo Moskiewskie i ustanowił Moskwę jego stolicą. W 1328 Księstwo przekształciło się w Wielkie Księstwo Moskiewskie. W latach 1485 – 1495, pod nadzorem włoskich architektów, ruszyła rozbudowa Kremla, nadając mu dzisiejszy kształt.

Tylko trzykrotnie w swojej historii miasto zostało zdobyte : pierwszy raz w 1382 r. przez Tatarów, drugi w 1610 r. przez Polaków, którzy dowodzeni przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego weszli bez walki do Moskwy i okupowali ją przez ponad dwa lata, trzeci przez Napoleona w 1812 r.

W 1613 r. Sobór zwołany przez mieszczaństwo i szlachtę wybrał na cara Rosji (oficjalny tytuł władcy Rosji od czasów Iwana Groźnego, od 1547 r.) Michaiła Romanowa, który zapoczątkował dynastię panującą aż do Rewolucji Październikowej. W 1712 r. Piotr I przeniósł stolicę kraju z Moskwy do Petersburga i dopiero bolszewicy w 1918 r. przywrócili Moskwie tytuł stolicy.

W 1812 r. pod Moskwę podeszła armia Napoleona. Z prawie 270 tys. mieszkańców większość uciekła, paląc miasto za sobą, w którym pozostało niewiele ponad 6 tys. ludzi. Napoleon, mając kłopoty z aprowizacją, zakwaterowaniem i zbliżającą się zimę przed sobą, po 35 dniach wycofał się z Moskwy i rozpoczął odwrót. Spalenie drewnianej Moskwy wyszło jej na dobre, bo już w 1813 r. rozpoczęła się intensywna odbudowa i choć 70% budynków stanowiły zgliszcza, to nowe budynki były już wznoszone z kamienia i cegły.

Po zniesieniu pańszczyzny w 1861 r. do miasta zaczęli masowo napływać chłopi tworząc podwaliny klasy robotniczej, proletariatu zapoczątkowującego przemysłowy rozwój Moskwy.

Po rozpadzie ZSRR Moskwa pozostała stolicą Rosji, będąc największym miastem w Europie.

Bitwa pod Moskwą

Uznawana za najważniejszą w II Wojnie Światowej i największą w dziejach ludzkości.

Od października 1941 do stycznia 1942, na obszarze równym powierzchni Francji, przy zaangażowaniu 7 milionów ludzi i żołnierzy trwały działania wojenne. Początkowo Hitler i Grupa Armii „Środek” dotarła 26.11.1941 na 30 km od centrum Moskwy, bombardując i niszcząc przedmieścia, ale co dziwne, praktycznie nie atakując środka miasta, a następnie ofensywa załamała się, nie udał się kolejny blietzkrieg, a w wyniku kontrofensywy radzieckiej, rozpoczętej w grudniu 41 roku i trwającej do kwietnia 42 roku, Niemcy zostali odepchnięci od Moskwy na odległość prawie 300 km. To przesądziło o losach II Wojny światowej, a w efekcie o nowym porządku świata na wiele lat.

Ludność

W 1897 r. liczba mieszkańców Moskwy przekroczyła milion. Obecnie stolicę kraju zamieszkuje ponad dwanaście milionów ludzi, a w tzw. aglomeracji ponad piętnaście milionów.

Zdecydowaną większość stanowią Rosjanie, a znaczące grupy tworzą mieszkańcy byłych republik radzieckich – Ukraińcy, Tatarzy i Ormianie.

Zabytki

Symbol Moskwy – Kreml i Plac Czerwony z mauzoleum Lenina, gdzie ciągle ustawiają się kolejki do wejścia, choć może już nie kilometrowe, jak to dawniej bywało, no i oczywiście Cerkiew Wasyla Błogosławionego – wybudowana w latach 1555 – 1560.

Z drugiej strony wzdłuż Placu Czerwonego stoi słynny GUM – jeden z pierwszych na świecie domów towarowych – w obecnej nomenklaturze – centrum handlowe, wybudowany w 1893 r. z ponad 1000-em sklepów, od 1952 r. Gosudarstwiennyj (obecnie Gławnyj) Uniwersalnyj Magazin.

Monaster Doński, Galeria Tretiakowska – muzeum sztuk plastycznych, wybudowane w 1856 r., jest to jedno z największych muzeów na świecie, choć głównie ze sztuką rosyjską; Sobór Chrystusa Zbawiciela – największa świątynia prawosławna na świecie, będąca votum dziękczynnym za uratowanie Rosji przed Wielką Armią Napoleońską, wybudowana z inicjatywy cara Aleksandra I, budowa której trwała prawie 60 lat; Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina, ze zbiorami sztuki z całego świata; Teatr Bolszoj; ulice Arbat i Nowy Arbat, Patriarsze Prudy; zespół pałacowy Kuskowo; Łubianka; Klasztor i cmentarz Nowodziewiczy oraz setki innych miejsc i zabytków.

Tydzień to zdecydowanie za krótko, żeby to wszystko zwiedzić i zobaczyć.

Ludzie

Raz, że lato – ciepło, trochę wolniej i leniwiej płynie czas na ulicach, szczególnie wieczorami, dwa, że to Słowianie, jak by nie patrzeć i co by nie mówić w jakiś sposób nasi bracia. Ludzie są otwarci, ciepli, sympatyczni, chętni do pomocy, uczynni, w większości uśmiechnięci.

Miasto

Z jednej strony szerokie arterie prowadzące do miasta, czasem 6-cio pasmowe, ciągle jednak z ewenementem na skalę światową – wydzielonym pośrodku jezdni pasem dla uprawnionych (ważniejszych ? lepszych ?), obwodnice, nowoczesne węzły komunikacyjne, 3 duże lotniska, 2 małe, 9 dworców kolejowych, gęsta sieć metra z marmurowymi ścianami (piękne), rozbudowana infrastruktura sportowa (Moskwa organizowała letnią Olimpiadę w 1980 roku, zbojkotowaną przez wiele państw z powodu inwazji Rosji na Afganistan), nowoczesne, zbudowane ze stali i szkła centrum finansowe z wieloma perełkami nowoczesnej architektury. Z drugiej strony tradycyjne miasto z wieloma przedwojennymi budynkami, wąskimi uliczkami,  pięknymi mostami, z atmosferą, z tysiącem miejsc historycznych , z wieloma zabytkami, ze sztuką i muzeami, z wieloma teatrami, skwerami, parkami i ogrodami. Ogromna aglomeracja, tętniąca życiem politycznym, biznesowym, sportowym, kulturalnym i … zwykłym codziennym. Kilka lat temu uznane za jedno z najdroższych miast świata, z najlepszymi sklepami, hotelami, restauracjami.

Pobyt

– Niedziela – zamieszkaliśmy sobie w hotelu Four Seasons. To bardzo drogi hotel, ale, szczerze mówiąc za większy pokój niż w hotelu tej samej sieci na Manhattanie, zapłaciłem mniej niż w NYC. Niezaprzeczalnym plusem moskiewskiego Four Seasons jest to, że położony jest w samym centrum Moskwy, chyba mniej niż 200 m od Placu Czerwonego i Kremla.

Kieliszek wina (na wzmocnienie) w lobby bar i na idziemy na Krassnaja Płoszczadź. Ciepłe, niedzielne popołudnie, na ulicach tłumy ludzi. Oglądamy zabytki, robimy sobie selfie. Zatrzymujemy się na chwilę przy kwiatach i zniczach zapalonych w miejscu morderstwa Borisa Niemcowa, znanego rosyjskiego opozycjonisty, idziemy na most Patriarszy. Wieczór kończymy w restauracji O2, na dachu hotelu Ritz Carlton z widokiem na Kreml.

– Poniedziałek – o 9 rano podjeżdża po nas busik. Ładujemy kije golfowe i zaczynamy „zwiedzać” pola.

Na pierwszy rzut idzie Tseleevo Golf & Polo Club. Podobno właścicielem pola jest jeden z oligarchów rosyjskich, a grywa na nim Putin. Tee time o 11, więc jest czas na dojazd, driving i kawę. Nad nami przetaczają się jednak kolejno dwie burze, a w czasie gry trzecia. Kończymy więc grubo po 5-tej po południu. Smaczny lunch w Club House, ale w hotelu jesteśmy dopiero koło 20. Szybki shower i idziemy na kolację w hotelu – włoska restauracja Quadrum.

– Wtorek – gramy Pestovo Golf & Yacht Club. Wracamy w miarę wcześnie, więc ruszamy na spacer ulicami Moskwy. Kolacja w hotelu National, w Grand Cafe Dr. Zhivago (czyli „Doktor Żywago”, wspaniała książka Borisa Pasternaka i równie wspaniały film z Omarem Sharifem w roli głównej). Na początku dużo białego wina (dla ochłody, rzecz jasna), ale potem na stół wjeżdża kawior i vodka Bieługa i robi się bardzo miło… Na koniec dnia jeszcze drink w night club Aurora i do hotelu, na chociaż parę godzin snu.

– Środa – dziś się rozdzielamy, ja z jednym z kolegów na golfa, pozostali dwaj, załatwiać różne swoje sprawy. Jedziemy do Moscow Country Club, Golf Resort. Po powrocie do hotelu parę godzin przy komputerze – praca. Potem tradycyjna zbiórka w lobby bar, kolacja w restauracji Novikov w Ritz Carlton. To chyba najlepsza restauracja, w której jedliśmy. Fantastyczne jedzenie.  Po kolacji spacer po Moskwie. Tym razem na ulicę Piotrovka i małe uliczki prostopadłe, a tam zupełnie jak na Rodeo Drive w Beverly Hills, lub na Avenue Montagne w Paryżu, czy via Monte Napoleone w Rzymie, czy New Bond Street w Londynie : Gucci, Prada, Bulgari, Versace, itp. itd.

Ja mam dość, odpadam. Wracam do hotelu, żeby trochę pospać, ale koledzy nie odpuszczają – najpierw sky bar Mercedes w hotelu Ukraina, a potem jeszcze night club. A jest co w Moskwie wybierać : Soho Rooms, Premier Lounge, Icon Club, Pacha Club Moscow, Jet Set, Garage, Krysha Mira i wiele, wiele innych, do koloru i do wyboru.

– Czwartek – jedziemy zagrać Skolkovo Golf Club. To jedyny klub w Moskwie, który odmówił nam możliwości gry, informując, że to pole bardzo prywatne, tylko dla członków. Ale ja się nie poddałem – napisałem do nich ładny mail informując, że jestem członkiem wspierającym PGA Polska, że piszę artykuły o golfie, że jesteśmy pierwszy raz w życiu w Moskwie, że nam bardzo zależy, że uprzejmie prosimy itd. Ku mojemu zdziwieniu następnego dnia przyszła odpowiedź : „OK, nie wykluczamy zgody na Waszą grę, przedstaw pozostałych graczy.” Odpisałem więc „who is who”, podziękowałem i grzecznie poprosiłem o tee time na piątek. Odpowiedź : „OK, czekaj na potwierdzenie.” Tydzień minął, jesteśmy już w Moskwie, potwierdzenia nie ma. Piszę więc kolejny mail i po godzinie przychodzi odpowiedź : w piątek gra niemożliwa, mamy turniej, zapraszamy Was na czwartek, na 10.00. YEAH !!!

Koło 9 rano meldujemy się na polu i grzecznie idziemy zapłacić green fee do recepcji. Ku naszemu zdziwieniu, bardzo miła dziewczyna informuje nas, że niestety nie możemy zagrać, że ja, jako PGA Member tak, a pozostali nie. Zaczyna się dyskusja, sprawdzanie maili, pokazywanie, że dzień wcześniej potwierdzili i zaprosili do gry cały nasz flight. Nic to nie daje. Wołamy managera. Sytuacja powtarza się – wyjaśnienia, czytanie maili i odpowiedzi, tłumaczenia i dalej nic. W końcu manager dzwoni do dyrektora klubu – bez efektu, a na koniec jedzie na driving zapytać, czy ktoś z ćwiczących tam członków nie zechce z nami zagrać. Nikt nie zechciał. Niemiła sytuacja. Co jednak robić ? Głową muru nie przebijesz, jak to mówią. Po ponad godzinie rozmów, próśb, tłumaczeń poddajemy się. Koledzy jadą zagrać ponownie Tseleevo, a ja biorę buggy i jadę samotnie zagrać Skolkovo.

Wieczorem, po tradycyjnym początku idziemy na kolację do Buddha Bar. Na dole część klubowa, na górze, na dachu, restauracja. Trochę się to wszystko jednak różni od oryginału w Paryżu. Potem drink w night club i jedziemy na Patriarsze Prudy. Jak dla mnie magiczne miejsce, o którym pierwszy raz czytałem w Mistrzu i Małgorzacie Bułhakowa. Park w mieście z jeziorem pośrodku i knajpką nad samą wodą. Kupa alejek z ławeczkami, a dookoła na otaczających ulicach setka kolejnych barów, restauracyjek. Jest między pierwszą, a drugą w nocy, a wszędzie mnóstwo ludzi. Jedzą, piją, rozmawiają, jeżdżą na rowerach, spacerują. Trochę takie skrzyżowanie krakowskiego Kazimierza z Central Parkiem i z Little Italy na Manhattanie. Siadłem sobie na ławeczce zapalić papierosa, po chwili dosiadły się trzy dziewczyny – lesbijki, zaczęły czytać wiersze, po chwili nawiązała się rozmowa, poszliśmy do jakiegoś baru, przysiedli się kolejni ludzie, potem inne miejsce, nowe rozmowy. Byłem zachwycony.

– Piątek – po mniej jak paru godzinach snu check-out z hotelu i jedziemy ponad dwie godziny do Zavidovo, PGA National Russia. W domku klubowym 10 pokoi hotelowych i jeden apartament. Rozpakowujemy się, kawka i idziemy grać na pole.

W czasie lunchu, po grze przychodzi przywitać się z nami właściciel pola Aleksandr z żoną z pochodzenia Polką z domu Kościuszko, pra pra pra… wnuczką brata Tadeusza.

To pierwszy spokojny wieczór w czasie pobytu w Moskwie, wszyscy jesteśmy już zmęczeni, a dom klubowy i pole jest  „in the middle of nowhere”. Popijamy więc spokojnie wino i wcześnie idziemy spać.

– Sobota – na ten dzień mamy zaplanowane oglądanie Mistrzostw Świata w lataniu precyzyjnym helikopterami, gdzie startują polskie załogi w nieodległym Konakovie.

Pasja jednak zwycięża – wstajemy o 6 rano i jedziemy zagrać jeszcze raz pierwsze 9 dołków i wspaniały 18-y. Potem zgodnie z planem na zawody, a wieczorem samolot do domu.

Pięć dni w Moskwie, dwa dni poza, pięć pól golfowych, Kreml, Plac Czerwony, dużo spacerów, super restauracji, trochę zwiedzania, kilka fajnych barów, parę ciekawych miejsc. Za krótko, za szybko, za intensywnie. Golfowo, jeśli chodzi o Moskwę, jestem spełniony.

Do miasta muszę wrócić. Warto.

Tseleevo Golf & Polo Club

Pole otwarte w 2008 r., design Jack Nicklaus, green fee 170 €.

1 godz. i 15 min jazdy samochodem na północ od Moskwy. Pole naturalnie wkomponowane w otacząjącą przyrodę, otoczone gęstym mieszanym lasem z wieloma brzozami rosnącymi po bokach fairway’ów. Pierwsza dziewiątka na bardzo nieznacznie pofałdowanym terenie, praktycznie płaska. Najbardziej podobały mi się dołki : 4-y, par 5, dogleg w prawo, a następnie wzdłuż jeziora na leciutko wyniesiony green, na małej polance z dwoma bunkrami chroniącymi przed; oraz 9-ty, par 4, z otwarciem przez wodę, a następnie lekko skręcający najpierw w lewo, a potem w prawo, z greenem nad samą wodą z małym bunkrem po lewej stronie i ogromnym za greenem, tuż pod niedokończonym domem klubowym. Pierwsze cztery dołki na drugiej dziewiątce to coś fantastycznego. Wszystkie cztery jakby w wąwozie ze wzgórzami, gęsto porośniętymi lasem po obu stronach fairway’a. Zaczyna się od par 4, blind hole, grany ostro w dół, dogleg w prawo z początkowo niewidoczną wodą przed samym, wysoko wyniesionym, greenem. 11-tka, też par 4, ze ślicznym strumieniem, przez który trzeba przebić się dwa razy, z wąskim fairway’em i bardzo trudno położonym greenem, chronionym wodą i dużym bunkrem tuż przed. 12-tka, kolejne par 4, z wąskim, lekko opadającym z prawa na lewo fairway’em i koniecznością zagrania tym razem aż trzy razy przez strumień, z niewielkim greenem otoczonym lasem z prawej i bunkrem i wodą po lewej. I na koniec tych niezwykle malowniczych dołków dość długie par 3, znowu ze strumieniem pośrodku i po lewej i greenem położonym za wodą i z wodą po lewej stronie. Potem robi się w miarę normalnie i reszta dołków przypomina front nine. To pole to „piece of art.”. Otoczone naturalną przyrodą, z pięknym lasem dookoła. Fairway’e, greeny bez zarzutu. Bunkry z dobrym piaskiem z ostro wyciętymi krawędziami. Idealne tee off. Po drodze kilka rest stations, gdzie można schować się przed deszczem, lub zrobić sobie chwilę odpoczynku. Niestety bez jedzenia i napojów. Dołki ciekawe, trudne, dużo dogleg’s, czasem wąsko, pięknie wkomponowana woda. Tam jest wszystko tak jak trzeba – cisza, spokój, widoki, golfowe wyzwanie. Jedno z piękniejszych pól na świecie, na których grałem. Stary, drewniany dom klubowy odsunięty trochę od pola z driving range przed nim. Niewielki proshop, dobra restauracja, gdzie można zjeść i w środku i na zewnątrz, na tarasie z pysznym jedzeniem. Bardzo miła i profesjonalna obsługa. Jedyny dysonans to niedokończony, ogromny dom klubowy, tuż przed 9-tym i 18-tym greenem, którego budowa stanęła jak widać ładnych parę lat temu i ani nie jest kontynuowana, ani nie widać żeby chciano go rozebrać. Na całym polu, a spędziliśmy tam dobrych parę godzin spotkaliśmy 1 (jednego !) gracza. Byliśmy tam praktycznie sami, co jest dodatkowym plusem. Przepiękne pole, byliśmy wszyscy zachwyceni. Bardzo polecam.

Pestovo Golf & Yacht Club

Pole otwarte w 2006 r., design Paul & Dave Thomas, green fee 200 €.

Godzina jazdy samochodem na północ od centrum Moskwy. Pole na praktycznie płaskim terenie. Pierwsza dziewiątka z większą przestrzenią dookoła fairway’ów, z nielicznymi kępami drzew po bokach, z w miarę wysokim rough’em i kilkoma dołkami granymi przez lub wzdłuż wody. Trochę wolno stojących domów dookoła i spory, choć niebrzydki apartamentowiec wzdłuż 8-ego dołka. Podobały mi się dołki : 5-ty, par 4, hcp 2, z greenem koło wody, 8-y, par 3, grany przez wodę i 9-ty, par 5 z długim otwarciem i małym greenem na niewielkiej polance, otoczonej lasem. Druga dziewiątka, chyba ładniejsza – więcej lasu, mniej domów, bardziej dziko. Ładne dołki to : 14-y, par 4, z lasem po lewej i prawej stronie i ładnymi brzozami po bokach, dogleg w prawo z leciutko wyniesionym greenem i 18-y, par 4, z dość wąskim otwarciem i greenem przy wodzie z jednej strony, a domem klubowym po drugiej. Design nie powala, poprawnie zaprojektowane pole golfowe, bez specjalnych wyzwań. Bardzo dobrze utrzymane. Miękkie fairway’e, dobre greeny, porządne bunkry. Tee off bez uwag. Duży dom klubowy zbudowany w tradycyjnym stylu z bardzo dobrą restauracją i z ładnym tarasem z widokiem na 18-y green. Smaczne i dobre jedzenie, miła obsługa. Dobry proshop. Practise area bez zastrzeżeń. Nie ma się specjalnie do czego przyczepić, ale myśląc o tym polu dwa czy trzy dni później trudno sobie przypomnieć niektóre dołki. To dobre pole golfowe, jakich wiele na świecie. Warto zagrać, bo jest ładnie utrzymane, ale nie pozostawia szczególnych wrażeń.

Moscow Country Club, Golf Resort

Pole otwarte w 1994 roku, chyba jako drugie w Moskwie, design Robert Trent Jones Jr., geen fee 130 €.

45 min jazdy samochodem na północny zachód od centrum Moskwy. Pole typu woodland. Prawie wszystkie fairway’e wycięte między gęstym lasem rosnącym po obu stronach. Pierwsza dziewiątka niewiele różni się od drugiej. Może na drugiej trochę więcej wody, ale nie jest ona jakoś strategicznie rozmieszczona, czy bardzo utrudniająca grę, no może poza dwoma, czy trzema dołkami. Poprawny design pola z kilkoma blind holes, kilkoma dołkami typu dogleg, z przyrodą dookoła, bez domów, czy innej infrastruktury. Na pierwszej dziewiątce podobał mi się szczególnie signature hole 5-y, par 5, hcp 1 grany przez niewielką wodę, na prawy fairway, a następnie przez wodę pośrodku, na lewy fairway i przez kolejną wodę na green z wodą po lewej i lasem po prawej stronie. Na drugiej dziewiątce ładne dołki to : 13-y, par 4, hcp 2, lekki dogleg w lewo, z wodą po lewej stronie i dobrze chronionym greenem – woda po lewej, bunkier po prawej, las z tyłu i 15-y, par 5, lekki dogleg w lewo z wodą wzdłuż greenu i bardzo dobrze chroniony poprzedzającymi bunkrami. Jakość fairway’ów pozostawia trochę do życzenia, greeny w miarę porządne. Bez uwag w stosunku do bunkrów i tee off. Dość duży, piętrowy dom klubowy, niezbyt ładny. Średni proshop. Restauracja bez rewelacji choć z dużym tarasem, ale bez widoku na 9-y, czy 18- green. Jedzenie porządne, zwykłe. Dobre practise area. Na polu nie ma buggy. Gra tylko “z buta”. To porządne pole, ładnie zaprojektowane wśród otaczającej, naturalnej przyrody, bez domów dookoła, ale też bez rewelacji. Umiarkowanie polecam.

Skolkovo Golf Club

Pole otwarte w 2014 r., design Jack Nicklaus, pole zamknięte, dla graczy z zewnątrz.

Na zachód od centrum miasta, jeszcze w jego granicach. Drugie pole projektu Jacka Nicklaus’a w Moskwie, położone w obrębie miasta, tuż przy centrum innowacji i rozwoju nowych technologii, podkreśla jakby połączenie sportu i rekreacji z tą rosyjską namiastką doliny krzemowej z Californii. Mocno pagórkowaty teren z dużą ilością wody, ponad setką bunkrów, nienaganną architekturą pola i jakością absolutnie bez zarzutu , a także nowoczesny, minimalistyczny w formie budynek klubowy to odniesienie do współczesnego i przyszłego czasu i podkreślenie ambicji rozwoju. Wspaniałe pole ze zróżnicowaną architekturą, dbałością o detal i perfekcyjną jakością. Zwykle piszę i wyróżniam parę dołków na front i back nine. Tu jednak mam lekki kłopot, bo bardziej powinienem napisać, które dołki mi się nie podobały, bo było ich zdecydowanie mniej niż takich, co mi się podobały. Na pierwszej dziewiątce podobał mi się nawet prosty jak drut (przy normalnym otwarciu) dołek 2-i, par 4, hcp 18 z szesnastoma chyba bunkrami po lewej stronie przed greenem. I nie dlatego, żeby (przy dobrym otwarciu) stanowiły one szczególne utrudnienie, ale dlatego, że po prostu pięknie to wygląda. Tak naprawdę wyróżniłbym dołek nr 5, par 5, hcp 2, z otwarciem pod górę, w lewo i położony na biegnącej w prawo półce między zboczem z lewej i opadającym do przeszkody zboczem po prawej. Druga dziewiątka chyba trochę ładniejsza i ciekawsza. Szczególnie podobały mi się dołki 13-y, par 4, grany lekko w dół, przez wodę i dookoła wody na green z wodą po lewej i bunkrem po prawej stronie, oraz 14-y, par 4, gdzie bunkrów jest więcej niż fairway’a i 15-y, par 4, hcp 1, dogleg w prawo, lekko pod górę i dookoła wody, na lekko wyniesiony green. Bajeczka. Śliczne pole, może nawet trochę zbyt cukierkowe. Jakość fairway’ów i greenów absolutnie bez zarzutu. Super tee off. Mam lekkie zastrzeżenia do bunkrów, gdzie po padającym w nocy deszczu zostało sporo rynien, a w niektórych zbyt mokry piasek. Nie podobał mi się również widok na otaczające miasto, pomimo tego, że część budynków jest ładna i nowoczesna w swojej architekturze. Zdecydowanie wolę przyrodę, naturę niż widok kominów fabrycznych. Nie ma tak na całym polu, ale na paru dołkach czuje się i widzi, że gra się w mieście. Nawet pomimo ślicznego strumyczka oddzielającego 10-y i 18-y fairway, przypominającego trochę strumyk na 18-ym dołku  Jumeirah Golf Estate – Earth Course. To pole jest uznawane za nr 1 w Rosji, ja jednak bez chwili wahania wybieram Tseleevo. Nie mogę jednak jeszcze raz nie podkreślić jakości tego pola – bez zarzutu. Minimalistyczny w swojej prostocie dom klubowy dopełnia obrazu tego pola. Skromny proshop, niewielka restauracja, ale z ładnym tarasem, choć bez widoku na greeny kończące pierwszą i drugą dziewiątkę. Smaczne jedzenie. Bez zarzutu serwis i obsługa. Super practice area. Bardzo polecam, choć zagrać tam, to duża sztuka.

Zavidovo, PGA National Russia, otwarte w 2012 r., projekt European Golf Design (David Sampson), green fee 120 €.

Ok 130 km, ponad dwie godziny jazdy samochodem na północny zachód od centrum Moskwy. To duży projekt deweloperski, na kilka lat do przodu z polem typu links i pierwszymi wybudowanymi domami. Nieznacznie pofałdowany teren, morze traw dookoła, wysokie i trudne rough’y, długie dołki są wyznacznikiem tego pola. Pole i wybudowane, ciągle nieliczne, i budujące się nowe domy znajdują się na prawie płaskim terenie z widocznym na horyzoncie, otaczającym tę wielką przestrzeń lasem. Trudne, techniczne pole. Przemyślnie rozmieszczone bunkry dodatkowo utrudniają grę. Na pierwszej dziewiątce podobały mi się dołki : 6-y, par 4, z bardzo wąskim, trudnym wejściem na lekko wyniesiony green, chronionym z obu stron bunkrami i 8-y, par 4, z wodą przed greenem. Na drugiej dziewiątce : 12-y, par 3, prawie 200 m i 14-y i 15-y, odpowiednio par 4, hcp 1 i par 5. No i wspaniała osiemnastka z podwójnym fairway’em, rozdzielonym wielkimi bunkrami i z trudnym dojściem do greenu, przez wodę i ze zboczem po lewej stronie greenu i wodą po prawej. Niektóre fairway’e pofałdowane jak fale na morzu. Trudne dojścia do greenów. Twardo. Nie wiem czy to brak dostatecznego nawodnienia, czy celowy zamysł architekta, ale nie podobało mi się to. Greeny dużo lepsze od fairway’ów. Bez zastrzeżeń tee off. Nie we wszystkich bunkrach jednolity piasek, w niektórych zbyt sypki i miękki. Duży, ładny dom klubowy, choć z niewielkim tarasem praktycznie bez widoku na kończące greeny. Dobra restauracja, smaczne jedzenie. malutki proshop. Bardzo dobre practise area. Najlepsze są jednak gościnne, hotelowe pokoje, duże, przestronne z wyjściem na duży taras każdy. Bardzo miła i sympatyczna obsługa. Bardzo polecam to pole. Ale nie jedźcie tam zagrać z Moskwy, żeby wieczorem wrócić do miasta. Tam trzeba pojechać co najmniej na jedną noc i sprawdzić raz lub dwa – kto jest lepszy – pole ? czy Wy ?

Wojciech Pasynkiewicz

 

Wojciech Pasynkiewicz

Lekarz z wykształcenia, manager z zawodu.Gra w golfa od 2003 roku.Członek First Warsaw Golf & Country Club.Członek wspierający PGA Polska
Handicap: 14,0
Pasjonat i popularyzator golfa. Od 8 lat jeździ po świecie opisując i kategoryzując pola golfowe Prowadzi blog Travelling4Golf.
Rodzina: żona i dwóch synów

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby dodać komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

SKLEPY GOLFOWE

Wojciech Pasynkiewicz

Lekarz z wykształcenia, manager z zawodu.Gra w golfa od 2003 roku.Członek First Warsaw Golf & Country Club.Członek wspierający PGA Polska
Handicap: 14,0
Pasjonat i popularyzator golfa. Od 8 lat jeździ po świecie opisując i kategoryzując pola golfowe Prowadzi blog Travelling4Golf.
Rodzina: żona i dwóch synów