ARTYKUŁY CLUB FITTING WYWIADY

Wywiad z Maciejem Miszczakiem – certyfikowanym club fitterem kijów golfowych część VIII

swing-speed-golfguru-pl

Im mam szybszy swing tym sztywniejszym szaftem powinienem grać.

 

                Dobry clubfitter podczas fittingu zmierzy prędkość Twojego swingu w celu zawężenia liczby szaftów, które mogą być dla Ciebie odpowiednie. Może Ci się zatem wydawać, że gdy masz szybszy swing to sztywniejszy szaft będzie właściwy, a gdy wolniej porusza się główka Twojego kija bardziej miękki szaft będzie odpowiedni. Jako generalna zasada jest to prawda ale nie koniecznie sprawdza się w każdym przypadku. Prędkość swingu to tylko początek dobierania szaftu do gracza, i jeśli weźmiemy pod uwagę inne elementy swingu to może się okazać na koniec dnia, że najlepszy szaft to nie ten, który by wynikał tylko z prędkości. Oczywiście ważne o ile nie najważniejsze podczas doboru szaftu jest jego czucie przez golfistę.

Jak się już dowiedziałeś napisy na szafcie: S-flex, czy R-flex nic nie znaczą. Dodatkowo nie wszyscy golfiści orientują się, że to nie elastyczność szaftu ekspediuje piłkę w powietrze. Szaft to nie proca, ani katapulta. Tylko na pierwszy rzut oka tak to wygląda. To nie szaft wystrzeliwuje piłkę w powietrze tylko dzieje się to dzięki uwolnieniu lagu za pomocą nadgarstków. Jeśli przyjrzeć się zdjęciom poklatkowym, czy filmom z super szybkiej kamery, można zauważyć, że główka kija jest tak naprawdę niezależnym, wolnym obiektem, który porusza się tak jakby nie był „na sztywno” połączony z golfistą. Wygląda to tak jakby to nie był szaft a sznurek. I właśnie podczas downswingu, kiedy golfista wyprostowuje i obraca swoje nadgarstki ( wrist-cock angle (lag) release), właściwa dla jego swingu elastyczność szaftu, ustawia główkę kija pod właściwym kątem. Znajomość tego zagadnienia daje pewną możliwość wpływania na trajektorię i ilość spinu.

Teraz, w skrócie, kilka słów o tym jak kij golfowy pracuje podczas swingu. Kiedy zaczynasz swój downswing, tak długo jak długo Twoje nadgarstki są zagięte, kij i ramiona poruszają się z tą samą prędkością. Ale w momencie gdy tylko zaczniesz prostować nadgarstki tj. uwalniać lag, ramiona zaczynają zwalniać podczas gdy kij przyspiesza do większych prędkości. Główka kija, która podążała z tyłu za szaftem, z uwagi na zwolnienie ramion, wystrzeliwuje do przodu i wygina szaft w stronę celu. Co powoduje zwiększenie loftu w momencie impaktu, co powoduje zwiększenie spinu i kąta wznoszenia i co w końcu wpływa na dystans jaki przebędzie piłka.

Prędkość prędkości nie równa.

Weźmy trzech golfistów. Pierwszy uwalnia lag już na początku downswingu, drugi w połowie, a trzeci na samym końcu, tuż przed impaktem. Golfiście, który uwalnia lag na samym początku szaft zbyt wcześnie wygnie się do przodu. Co spowoduje jego odgięcie się do tyłu i w strefę impaktu dotrze wyprostowany i wszystkie możliwości wpływu na trajektorię zostaną zaprzepaszczone. Także lepiej być drugim golfistom i uwalniać lag w połowie downswingu, a najlepiej być trzecim, który uwalnia lag na samym końcu, w ostatnim ułamku sekundy przed impaktem. Pierwszy wniosek z tego jest taki, że im później uwolnisz lag tym więcej będziesz miał pożytku z właściwie dobranego szaftu. A drugi wniosek jest taki, że wyżej wymienieni trzej golfiści mogą mieć dokładnie taką samą prędkość swingu. Ale czy powinni oni grać takimi samymi szaftami ? Nigdy w życiu !

Niestety jest tego więcej. Aby naprawdę dobrać właściwy szaft do swoich kijów, należy wziąć po uwagę jak płynne lub gwałtowne masz transition (przejście z backswingu w downswing), jak agresywne jest Twoje tempo w kombinacji z miejscem uwolnieniem lagu i w końcu jak bardzo powtarzalny jesteś w tym co robisz.

Jak widzisz, to nie jest takie proste i oczywiste, ze jeśli masz prędkość swingu XX km/h należy Ci się szaft R-flex, a jeśli YYYkm/h to S-flex.

A na koniec pytanie. Kiedy kupowałeś swój ostatni zestaw, czy sprzedawca chociaż porozmawiał z Tobą na temat Twojego transition, jakie masz tempo, gdzie uwalniasz lag w odniesieniu do szaftu który Ci zaproponował ? ….

Jeśli chciałbyś się dowiedzieć ile szczęścia miałeś tego dnia, odwiedź clubfittera, który dysponuje wiedzą i narzędziami aby to sprawdzić.

Maciej Miszczak

Maciej Miszczak

Absolwent Szkoły Głównej Handlowej. Cały czas pracuję w swoim zawodzie, obecnie zarządzam biurem podróży. Golfem zainteresował mnie mój przyjaciel Krzysztof Czupryna. Pierwsze treningi rozpocząłem pod jego okiem. I golf stał się moją wielką pasją. Później kontynuowałem naukę na Florydzie z najlepszymi instruktorami. Gdy mój poziom wiedzy na temat swingu był więcej niż wystarczający, na wiosnę w 2016 roku odbyłem 3 tygodniowe szkolenie dotyczące fittingu i napraw kijów golfowych. Było to znowu w USA, tym razem w Ohaio, w szkole czołowego projektanta z branży Ralpha Maltby. Nieco wcześniej skompletowałem najlepszy w tej części Europy warsztat do fittingu i budowy kijów golfowych. Praca ze studentami i sprzętem golfowym sprawia mi wielką radość. I nie mogę się doczekać, kiedy nadejdzie ten dzień, gdy będę mógł zająć się wyłącznie golfem.

Komentarze

Kliknij tutaj aby dodać komentarz

  • Ciężko skomentować artykuł osoby, której odpowiedź skończy się zaproszeniem na clubfitting 😉 nie mam rzecz jasna na myśli nic złego, gdyż dywagacje bez takiej wizyty będą na bardzo ogólnym poziomie – zwłaszcza po stronie komentującego. Niemniej jednak mam takie pytanie bo chyba w serii nie widziałem odpowiedzi, a wydaje mi się jest interesujące (mam taką nadzieję). Mianowicie, czy do każdego kija dobieramy czy możemy dobrać inny shaft? Woody to sprawa oczywista, ale przy żelazach? Mam wrażenie, że mam różne tempo swingu w zależności od tego czy gram 9i czy 5i. Wiadomo, iż 9i jest łatwiejsze w użyciu więc czasem można przyspieszyć, ale naturalnym będzie dobór różnych shaftów jeśli tempo przy każdym kiju jest inne – powinno być takie samo, ale mam wrażenie, że nie jest. Odnoszę się tu do obserwacji wyłącznie własnej osoby

    • No niestety bez fittingu ani rusz. Nie ma wśród golfistów wystarczającej wiedzy na ten temat. Ponieważ ignorancja nie jest łaską, produkuję się, w tym temacie, na łamach GGuru, ku chwale ojczyzny.
      Taki zestaw o którym piszesz to zestaw zbudowany/sfitowany na zasadzie – MOI matching, Moment of Inertia. Każdy szaft/kij ma inną wagę, inną długość ale ten sam moment bezwładności.
      Firma True Temper nawet wypuściła model szaftów (nowość na 2016 r.) Dynamic Gold Tour Issue AMT – Ascending Mass Technology (AMT). Za pomocą tych szaftów można zbudować zestaw ironów o zbliżonych parametrach do MOI matching. Jednak nie będzie to takie precyzyjne no i nie dla każdego. To propozycja dla graczy raczej zawodowych, szafty są sztywne i mają niską trajektorię. TAKŻE NIE TYLKO MOŻNA MIEĆ INNE SZAFTY W KAŻDYM IRONIE, ALE TRZEBA. Zbudowałem już kilkanaście zestawów pasowanych po momencie bezwładności i reklamacji nie było. Raczej wszyscy są posikani :). Łącznie z K.Czupryną, patrz tu: https://golfguru.pl/czary-mary-fittingu-czyli-maciej-miszczak-przy-pracy/ .

  • Wydaje mi się. Podkreślam że tylko mi się wydaje bo się na tym nie znam ale do tego służy tzw. MOI matching. Fitter wyważa ci każdy kij tak samo niezależnie od długości. Wtedy używasz zawsze tego samego zamachu ( siły) do swingu a dzięki temu masz bardziej powtarzalny swing. Ja się zastanawiam czy w przyszłym sezonie nie zmienić kijów którymi gram od dwóch lat i przy zmianie zafundować sobie MOI matching na nowych kijach. Mam nadzieję że Pan Maciej Miszczak wyjaśni i tobie i mi tą sprawę.

    • Dokładnie tak. Trafne spostrzeżenie. Wyjaśnienie pod pierwszym komentarzem Macieja Supła.

  • Ja na pewno w nowym sezonie zafunduje sobie clubfitting u Pana Macieja 🙂 im więcej czytam tym bardziej mi świadomość rośnie i ochota na zmianę. Niemniej jednak z tego co widzę to przy zakupie nowych chyba lepiej od razu zrobić wszystko, a nie tylko MOI matching. Dobór gripów pewnie także ma znaczenie, główek itp. Czekamy na odpowiedź 😉