Strona główna » Z pamiętnika clubfittera – Odc.2. Pan Dzida i King Kong Informatyk – czyli nieszczęścia chodzą parami
ARTYKUŁY CLUB FITTING

Z pamiętnika clubfittera – Odc.2. Pan Dzida i King Kong Informatyk – czyli nieszczęścia chodzą parami

Z pamiętnika clubfittera – Odc.2. Pan Dzida i King Kong Informatyk – czyli nieszczęścia chodzą parami
5 (100%) 2 votes

Mniej więcej w tym samym czasie trafiło do mnie dwóch słusznej postury zawodników. Po dwa metry wzrostu, 120 kg wagi, łapy jak bochny. No po prostu chłopy na schwał za to obaj z damskimi kijeczkami na graficikach. Nie wiem jak oni się uchowali z tym sprzętem przed okiem Pro. Bo nie wierze w to, że nawet byle jaki trener golfa ich widział. Bo gdy do mnie dotarli, od razu zauważyłem przykurczonego Golfistę próbującego uderzyć piłkę czymś wielkości szczoteczki do zębów. Pikanterii sprawy dodaje to, że ponoć brali lekcje. Ciekawe u kogo ? Dodatkowo jeden z nich odbijał tym kijeczkiem na drivingu w Wilanowie od kilku dobrych lat…, chyba po nocy jakoś ?
Dla pokazania jak to wygląda w naturze zbudowałem kije poglądowe. Patrz zdjęcie poniżej. Dla niewprawnego oka może się wydawać, że to nie jest jakaś porażająca różnica. Ot 10 cm. Należy jednak pamiętać że 1 cm długości szaftu to 3km/h prędkości główki kija. Co za tym idzie różnica prędkości główki kija między tymi kijami wyniesie ok 30 km/h. Czyli dystans na który poleci piłka może być większy o ok 30%. Dodatkowo niewłaściwy rozmiar gripu uniemożliwia właściwą pracę nadgarstków. Za krótki i za lekki szaft wyklucza technicznie poprawny swing.

 

Jednego z sympatycznych Panów poznałem przy okazji, prowadzonych przeze mnie, klinik full swingu, w WaWa golf club. Kliniki opisane są tu: https://zwiazekgolfistow.pl/trening/artykuly/54-krajowe-centrum-szkolenia-zwiazku-golfistow-polskich-i-target54.html (W nowym sezonie ruszają od 12 kwietnia).

A drugiego Pana miałem przyjemność poznać przy okazji fittingu.
Ale do rzeczy. Pan Dzida swój pseudonim zawdzięcza temu, że za młodu rzucał oszczepem. Ten wysportowany, słusznej postury, młody człowiek zadziwił mnie swoją delikatnością. Normalnie dałbym sobie rękę uciąć, że jak machnie swoimi Callawayami na lekkich grafitach to szafty strzelą od samego zamachu. Ale nie. Jako sprawny sportowiec dostosował swój swing do złego sprzętu w technicznie niewskazany sposób. Co on wyprawiał, żeby ta piłka poleciała w miarę prosto ? Tego nawet mój trenerski notatnik nie wytrzymał, w każdym razie mordował się, aż przykro było patrzeć. Decyzja była taka, że wymieniamy irony. Tyle, że główki Pana Dzidy, mimo, że leciwe, były w dobrym stanie, Ultra Game Improvement, z ponad 1000 punktów MPF. Takich już dzisiaj nie robią. W związku z tym zdecydowaliśmy się na wymianę samych szaftów i gripów. I tak wymieniliśmy 65 gramowe grafity A-flex na 130 gramowe S-flexy. Każdy z kijów został przedłużony prawie o 2 cale, i otrzymał gripy mid size. Co to dało ? Tutaj oddajmy głos zawodnikowi :
„Napiszę tak…absolutnie do i dla wszystkich, …. których nadal jest wielu i rozważających wizytę u Macieja – ja jestem już PO -efekt – kije jakby były inne albo gracz inny…Jeszcze raz dzięki Maciej i jak najszybciej do zobaczenia na treningu ?
Pozdrawiam
Pan “Dzida””
Tak naprawdę dzięki retro fittingowi tj. gruntownej przebudowie swoich kijów. Pan Dzida odzyskał swobodę ruchów i czucie kija, które pozwalało mu na instynktowne uderzanie piłki i dawało świadomość położenia w przestrzeni główki kija.
King Kong, to przypadek jeszcze bardziej jaskrawy. U niego wymieniłem 65 gramowe grafity L-flex na 105 gramowe S-flexy. Każdy z kijów został przedłużony prawie o 3,5 cala !!!, i otrzymał gripy Jumbo i główki Ultra Game Improvement Maltby KE4. Co to dało ? Zerknijcie raz jeszcze na zdjęcie starego i nowego sprzętu, czyli przed i po fittingu. Tego się nie da odzobaczyć. Tak jak Pan Dzida wyglądał zabawnie ze swoim delikatnym kijaszkiem, tak King Kong wyglądał jakby chciał sobie wyrządzić poważną krzywdę. Obrót barków i bioder, wokół kręgosłupa, podczas kucania to recepta na nieszczęście. Nie róbcie tego nigdy.

Maciej Miszczak
Golf Pro
Zwiazekgolfistow.pl, target54.eu

Maciej Miszczak

Absolwent Szkoły Głównej Handlowej. Cały czas pracuję w swoim zawodzie, obecnie zarządzam biurem podróży. Golfem zainteresował mnie mój przyjaciel Krzysztof Czupryna. Pierwsze treningi rozpocząłem pod jego okiem. I golf stał się moją wielką pasją. Później kontynuowałem naukę na Florydzie z najlepszymi instruktorami. Gdy mój poziom wiedzy na temat swingu był więcej niż wystarczający, na wiosnę w 2016 roku odbyłem 3 tygodniowe szkolenie dotyczące fittingu i napraw kijów golfowych. Było to znowu w USA, tym razem w Ohio, w szkole czołowego projektanta z branży Ralpha Maltby. Nieco wcześniej skompletowałem najlepszy w tej części Europy warsztat do fittingu i budowy kijów golfowych. Praca ze studentami i sprzętem golfowym sprawia mi wielką radość. I nie mogę się doczekać, kiedy nadejdzie ten dzień, gdy będę mógł zająć się wyłącznie golfem.

Komentarze

Kliknij tutaj aby dodać komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • Ciekawe, jakie odległości “pacjenci” uzyskiwali swoimi kijami po zmianach? Pytam, bo u mnie różnica między grafitem i stalą była spora, choć nie doświadczyłem sytuacji przedłużania kijów aż o 3,5 cala. 🙂 Dla przykładu, 9i cast na graficie V2 potrafiłem nawet 160 metrów, a teraz główka kuta z DG s300 daje ok. 25 metrów mniej, ale zmniejszając efekt procy, zyskałem na kontroli i prostocie. Pytam również dlatego, że w dzisiejszych czasach wszyscy chcą dalej i firmy im to zapewniają, tyle że nieoczekiwanie pojawił się problem z polami, które stają się za krótkie i niekiedy nie da się ich wydłużyć…

    • Po co uderzać nową 7 i dalej niż starą ?
      Od uderzania dalej jest driver. Driverem też dalej uderzasz ?
      Irony mają być precyzyjne ! I to zarówno co do kierunku jak i odległości.
      To że uderzasz dalej ironem głównie wynika z inflacji loftów. i trochę z tego, że grafity są zwykle ciut dłuższe od ironów. Ponadto grafitowy szaft jest lżejszy niż stalowy DG300 S. Lżejszym szybciej machniesz =>poleci dalej. Fizyka się kłania. Pytanie czy masz wystarczające czucie kija przy tak lekkim szafcie.
      Nie ma efektu procy. Szaft zbyt powoli się odgina aby mieć znaczący wpływ na transfer energii podczas trwającego 5/10000 sekundy impaktu.
      Pola robią się za krótkie z uwagi na postęp w technologii produkcji piłek. Limity sprężystości lica kijów od lat są takie same i sprzęt gra tu minimalną role.
      A “Pacjenci” uzyskali mniejszy rozrzut, bo częściej trafiają sweetspotem.

      • Zgoda. To co piszesz jest oczywiste, a ja akurat się specjalnie nie ekscytuję odległościami, choć wiem, że tak jest ukierunkowana polityka marketingowa wielu firm. Ciekawi mnie po prostu ewentualne porównanie stanu przed i po u podopiecznych. Natomiast co do szaftów, to mój grafit był już nieźle odkształcony na górze backswingu, więc jazda w dół powodowała zmianę wektora, co być może niefortunnie nazwałem efektem procy, którego nie widać aż tak w przypadku stali, bo i parametry szaftów są inne. Także czucie, o którym wspomniałeś, było znacznie gorsze.

        • Ja też nie byłem zainteresowany odległością, na którą leci im piłka, ale przypuszczam, że ze 20 m dalej każdym kije to spokojnie mieli. Ale nie taka jest idea. Będę miał King Konga u siebie w studio na lekcji to go wypytam. Do znacznej krzywizny szaftów na zdjęciach czy filmie nie ma co się przyzwyczajać. To po prostu efekt przysłony, która porusza się z góry na dół. W rzeczywistości szaft tak się nie wygina. Choć grafit najczęściej będzie bardziej wygięty niż stal.

SKLEPY GOLFOWE

Maciej Miszczak

Absolwent Szkoły Głównej Handlowej. Cały czas pracuję w swoim zawodzie, obecnie zarządzam biurem podróży. Golfem zainteresował mnie mój przyjaciel Krzysztof Czupryna. Pierwsze treningi rozpocząłem pod jego okiem. I golf stał się moją wielką pasją. Później kontynuowałem naukę na Florydzie z najlepszymi instruktorami. Gdy mój poziom wiedzy na temat swingu był więcej niż wystarczający, na wiosnę w 2016 roku odbyłem 3 tygodniowe szkolenie dotyczące fittingu i napraw kijów golfowych. Było to znowu w USA, tym razem w Ohio, w szkole czołowego projektanta z branży Ralpha Maltby. Nieco wcześniej skompletowałem najlepszy w tej części Europy warsztat do fittingu i budowy kijów golfowych. Praca ze studentami i sprzętem golfowym sprawia mi wielką radość. I nie mogę się doczekać, kiedy nadejdzie ten dzień, gdy będę mógł zająć się wyłącznie golfem.