Z cyklu „  Jack Holmes na tropie” by Jacek Zaidlewicz

Przytok Golf Resort.

Nie igraj z noworodkiem. Potrafi zakopać, a i utopić może.

 

Maj 2017 roku. Ciąża dobiegała końca. Trwała już 36 miesięcy i wszyscy czuli, że nadchodzi moment rozwiązania. Inwestorzy przygotowywali się do odebrania porodu. Ciężki sprzęt budowlany do ewentualnego przeprowadzenia cięcia cesarskiego grzał w pogotowiu silniki. Matką Ziemią zaczęły wstrząsać seryjne skurcze.

I ziemia pękła.

Na świat przyszedł przepięknej urody dziewięcio-dołkowy bobas.

Po dziatkach nazwano go Przytok, po babce Golf, a po inwestorach Resort.

Pojechałem zobaczyć ten cud natury i się zakochałem.

Po połogu wysprzątane, bobas ubrany w soczyście zielony kubraczek z piaszczystymi guziczkami. Oczka utworzone z zabarwionych na czarno stawów – uśmiechnięte. Policzki przystrzyżone, na krótko, w szachownicę. I jak się nie zauroczyć. No to się zauroczyłem.

Budowa pola ruszyła w 2014 roku. Po trzech latach jest i zachwyca. Kogo zachwyca ? Mnie zachwyca. Dlaczego zachwyca ?

Opowiem – dziewięć dołków i każde inne. Pofałdowane, techniczne. Niby krótkie, ale o greenach w regulacji zapomnij. Par – chciałbyś. Jedne greeny wypiętrzone jak postawiona do góry nogami doniczka. Inne pod tobą, dwa piętra w dół. Piłka na greenie, ty dumny, a ona zjeżdża. Bunkry rozłożyste i  z prawdziwym piaskiem. Nie z ubitym brązowym, nie wiadomo czym. Tam jest mazowiecko-nadmorski piasek. Kij grzęźnie jak w kleju. Dwa wyjścia – norma. Woda straszy i przyciąga – nie golfistę – piłkę.

A propos wody. Szykuję się do kolejnego, udanego oczywiście, uderzenia, obok dołek par trzy z wodą. Nagle słyszę, niesiony na całe pole, wykrzywiony boleśnie, krzyk rozpaczy – kuuuurwa. Pytam Caddiego, co się dzieje? „A to takie golfowe zawołanie jak piłka wpada do wody”. Gram sześć lat i nie wiedziałem? Wiedziałem. Też mi się czasami tak westchnie. Nie jak do wody tylko jak gdzieś, nie wiedzieć czemu, w bok. I to jaki bok. Krzaczasty bok.

Wracamy do pola.

Ma to pole jeszcze jedną atrakcję. Driving Range. Niebywały, uczcie się inne pola. Na drivingu są autentyczne dołki z krótko przyciętymi greenami i – cudo jakieś –  chroniącymi je bunkrami. Stoisz na drivingu, wysoko stoisz, greeny w dole i czujesz się jak Canon Zdobywca. Wyciągasz swoje śmiercionośne kije i grasz. Chcesz krótko? Jest dołek na 100 m. Chcesz długo, driverem? Masz dołek na 200m. Chcesz średnio, jest i średnio. Pięć dołków na drivingu! Wreszcie trening na cel, a nie gdzieś w nieokreśloną przestrzeń. Brawo Panowie inwestorzy!. Wasza praca to kawał dobrej roboty. Ku radości zielonogórzan i nie tylko.

Mało pochwał? Dołożymy jeszcze. Chociaż kawy nie postawili. Dokładam. Dziewięć dołków 80,00 zł Osiemnaście : 120,00. Za dużo? A jakby tyle kosztował cały dzień zabawy na polu? Tak jest –  za 120,00 jest unlimited (tak napisali). To w dzień powszedni. Weekendy – 90 / 150. Za drogo? Przyjedź w poniedziałek : 50% taniej. Jeżeli jesteś Lady przyjedź w czwartek. Też dostaniesz 50% zniżki.

Podsumowanie : najpiękniejsza i najtrudniejsza dziewiątka na jakiej grałem. Jest dorosła i pełnokrwista. Niejedna osiemnastka nie jest w stanie dostarczyć tyle frajdy.

Grajcie w Przytoku do zatracenia. Odwdzięczy się.  Nauczy Was długiej i krótkiej gry, gry z bunkra i pofałdowanego pattowania też nauczy.  Wyciągania piłek z wody nie nauczy. Za głęboko.

Jack Holmes  Jacek Zaidlewicz

Ps. Modry Las też ma dziewiątkę i to nie byle jaką dziewiątkę. Nazywa się Orli Las i roku została okrzyknięta Miss wszystkich dziewiątek w Polsce. Zgadzam się. Jest najpiękniejsza, ale inaczej.  O niej przy innej okazji.

 

 

 

 

You may also like

2 Comments

  1. Jak zwykle z nieopisanym uśmiechem na twarzy czytam Jacku Twoje artykuły 😉 do zobaczenia w Przytoku, Modrym bądź na innym pięknym polu 😉

    1. Ty to umiesz się zachować. Dziękuję

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.