Jordan Spieth, przygotowując się do startu w John Deere Classic w Silvis w stanie Illinois, zabrał głos w sprawie, która od kilku tygodni nie daje spokoju środowisku golfowemu: agresywnych zachowań kibiców na turniejach PGA Tour.
Seria nieprzyjemnych incydentów
Problem narastał stopniowo. We wrześniu ubiegłego roku tłumy na Long Island odnosiły się wrogo do europejskiej drużyny podczas Ryder Cup. W marcu kibice krzyczeli w stronę Anglika Matta Fitzpatricka, gdy ten rywalizował z Cameronem Youngiem na Players Championship. Miesiąc później historia powtórzyła się w Karolinie Południowej — tym razem podczas RBC Heritage, kiedy Fitzpatrick grał w jednej grupie ze Scottiem Schefflerem.
Punkt kulminacyjny nastąpił dwa tygodnie temu podczas U.S. Open na Shinnecock Hills Golf Club na Long Island. Niespodziewanie buczenie spadło tym razem na Amerykanina — Wyndhama Clarka, który ostatecznie wygrał turniej po prowadzeniu sześciu uderzeń przed ostatnią rundą.
Spieth wskazuje na zakłady sportowe
Spieth wypowiedział się na ten temat we wtorek, kilka dni przed inauguracją John Deere Classic. Jego zdaniem źródłem problemu mogą być legalne zakłady sportowe i stwierdził wprost, że kwestia ta wymaga pilnego zajęcia się nią.
Nawiązując bezpośrednio do sytuacji Clarka, zawodnik zastanawiał się, w jakim stopniu wrogie nastawienie części publiczności wynikało z tego, że kibice postawili pieniądze na stawkę turnieju contra Clark w ostatniej rundzie — w stanie, gdzie zakłady są legalne. Podkreślił, że golf jest sportem wyjątkowym pod tym względem: w przeciwieństwie do innych dyscyplin kibic może realnie wpłynąć na wynik, zakłócając uderzenie zawodnika.
Warto odnotować, że sam Spieth jest ambasadorem serwisu FanDuel zajmującego się zakładami bukmacherskimi, a PGA Tour aktywnie promuje betting na swojej stronie internetowej i podczas transmisji turniejów.
Szukasz wyposażenia do gry? Zobacz akcesoria golfowe w GolfHelp.
Źródło: Golf.com.