Jak czerwony ręcznik zrobił ze mnie super golfistę
Wstałem z łóżka, jak zawsze rano, no może nie jak zawsze. Była niedziela, a w niedzielę wstaję inaczej.
Wstałem więc inaczej i poszedłem, jak zawsze do łazienki. Spojrzałem na kaloryfer i wpadłem w lekką konsternację. Na kaloryferze wisiały dwa ręczniki, jeden nad drugim. Identyczne, kształtem i kolorem.
Który jest mój ?
Caddy nie lubi jak korzystam z jej ręcznika.
Padło na ten na górze. I oberwałem !
„Od kiedy na górze wisi twój ręcznik, zresztą gdybyś pomyślał, to byś sprawdził – są podpisane”.
I nagle mnie olśniło.
To dlatego mój golf jest tak nieprzewidywalny. Gram tak jak sprawdzam ręczniki. Niechlujnie.
Nie sprawdzam, dokładnie, ustawienia na cel. Nie lubię uderzeń próbnych. Nie mówiąc już o permanentnym skracaniu rutyny. I ten pośpiech. Chcę już mieć uderzenie za sobą. Skutki – opłakane.
Od jutra, zanim zdecyduję się sięgnąć po ręcznik, przysiądę na brzegu wanny, obiorę kierunek na cel, wykonam pełną rutynę i podejmę właściwą decyzję. Musi się udać.
Wasz nie zawsze super golfista
Jacek Zaidlewicz