ARTYKUŁY MENTAL GOLF

#MentalGolf cz. 6 „Być na fali, zostawiając przeszłość w oddali – czyli jak radzić sobie z chęcią połamania kija i bolącym karkiem”.

23 listopada 2016 r. Pogoda była dzisiaj wyborna, idealna na spacer, czy wszelaką aktywność na świeżym powietrzu. Dla pasjonatów golfa oznaczało to tylko jedno, jedziemy na pole. Tak też uczyniłam, wiele się nie zastanawiając wsadziłam cztery litery, w cztery koła i popędziłam do podkrakowskich Paczółtowic. Kije i wózek już leżą na domowym przygórku, a ja właśnie zdałam sobie sprawę, że późna jesień też jest wspaniałą porą na grę w golfa.

Na polu spotkałam swojego wspaniałego trenera, który tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że jesień bez względu na to, czy jest 3 stopnie czy 13, tak jak dziś, jest dobrym czasem na grę.

5 listopada 2016 r. byłam z kolei w Sobieniach Królewskich, temperatura była znacznie niższa, a niżeli dzisiaj, jednak zupełnie nie przeszkadzało to w grze. Dodatkowa warstwa stroju, czy czapka, mogą na początku budzić wątpliwości, w mojej opinii wystarczy się z nimi oswoić i powinno być dobrze:)

Rozgrzewka na DR, potem troszkę chippingu i ruszyliśmy na pole. Już na DR widziałam, że mój swing pozostawia wiele do życzenia. Mój towarzysz dzisiejszej gry, widząc  zniecierpliwienie, a nawet wkurzenie, zdziwił się i zapytał: Ale ty? Trener mentalny? Tak ja, trener mentalny, też upadam. Jestem takim samym człowiekiem, jak każdy. Mam swoje wzloty i upadki. Czasem jestem na fali, czasem się podtopię. I chodź umiem radzić sobie z mniej przyjemnymi emocjami, to one mnie również dotyczą. Nie ma człowieka, który ich nie doświadcza, a jeżeli tak mówi, nie jest szczery. Najważniejsze, by nie obwiniać się za te emocje. W takich chwilach, potrzeba jest jeszcze większego wsparcia. Gdzie najlepiej go szukać? W sobie.

Byłam lekko zdenerwowana. Taki piękny dzień, idealne warunki, a swing… Hmmm. Zostawiłam swing z boku. Postanowiłam, że tego dnia, podczas tej gry, nie będę go poprawiać. Grałam najlepszym swoim swingiem, tego dnia. Pamiętaj, że twój perfekcyjny swing, to ten, na który cię stać danego dnia. Po zakończonej grze, warto wyciągnąć lekcje i go dalej rozwijać. Natomiast teraz     i tu, to jest twój najlepszy swing. Nie poprawiaj go za każdym uderzeniem, gdyż w umyśle zrobi się nieporządek. Zauważ co się dzieje. Pierwsze uderzenie, nie jesteś zadowolony, piłeczka poleciała za blisko. Myślisz sobie, poprawię coś. Grasz drugie uderzenie, nazwijmy je „poprawiony swing nr 1”. Piłeczka zboczyła nadto w prawo. Myślisz sobie, trzeba coś poprawić. Grasz trzecie uderzenie, które nazwiemy „poprawiony swing, poprawionego swingu nr 1”. Grasz. Jest już nieco lepiej, jednak to jeszcze nie to, co byś chciał. Wewnętrzny krytyk podpowiada, że mogło być lepiej. Zmieniasz. Teraz będziesz grał czwarte uderzenie „poprawiony swing, poprawionego swingu, poprawionego swingu nr 1”. Szczerze, ja już się pogubiłam. Tak samo dzieje się w naszym umyśle. Zwykle, gdy chcemy coś szybko i nadto poprawiać, wychodzi z tego plątanina informacyjna. W której sami się gubimy. Dlatego zdecydowanie zalecam granie swoim najlepszym swingiem tu i teraz, a z wdrażaniem ulepszeń wstrzymałabym się do czasu wyciągnięcia wniosków i spokojnego podejścia do sprawy, chociażby dnia następnego, albo po zakończonej grze. Możecie sobie spisać wnioski w notesie, zapisać rzeczy, nad którymi chcielibyście popracować, następnie zapisać je jako cele. Pomocny przy realnym wyznaczaniu celi, na pewno będzie trener, zwłaszcza jeśli jesteście początkującymi graczami.

Pamiętajcie też, żeby nie patrzeć wstecz. Jeżeli dzień był dla was mniej satysfakcjonujący, a już chyli się ku zachodowi, przyniósł wiele dobrego. W waszym notesie jest plan na dalszy rozwój, kolejne kroki, dzięki którym będziecie jeszcze bliżej swojego wymarzonego swingu. Zapamiętajcie taką mądrą maksymę „Od ciągłego oglądania się za siebie, może rozboleć cię kark”. Po co golfiście ból karku? Ja, mój dzisiejszy dzień na polu golfowym uważam za zakończony. Wyciągnęłam wnioski, mam plan na przyszłość i jestem szczęśliwa, że spędziłam ten dzień na świeżym powietrzu. Czuję się wypoczęta, zrelaksowana i pełna energii.

Nie rozpamiętujcie swych błędów, jeśli wyciągnęliście z    nich już wnioski. Jeżeli mimo to, jest wam trudno nad tym zapanować, mam dla was pewną bardzo skuteczną metodę. Nazwałam ją:” Dziennik samopomocny”. Można ją stosować zarówno na potrzeby mentalnej gry w golfa, jak również mentalnej gry zwanej życiem. Napisz na górze tytuł intencji, np. szlachetne myśli. Podziel kartkę w dzienniczku na dwie części. Jedną u góry podpisz uśmiechniętą minką, drugą minką bez uśmiechu. Przez najbliższy tydzień, ilekroć zdarzy ci się myśl o błędach z przeszłości (np.słabsze uderzenie), czy pojawi się jakaś negatywna myśl o sobie (np. jestem do kitu, nie uda mi się etc.), albo innych (on na pewno chce się na mnie wzbogacić, chciwy drań etc.), w polu minka bez uśmiechu stawiaj kreseczkę.

Pamiętaj nie krytykuj siebie i nie oceniaj.To obniży poziom pozytywnej energii. Tak samo zrób, ilekroć pojawi się myśl szlachetna i dobra (np. to był wspaniały trening, mój trener jest kochanym człowiekiem etc.). Pod koniec każdego dnia, spójrz na tą tabelkę. I tak przez tydzień, albo ile będzie trzeba.     W pierwszych dniach, szala może przeważyć na stronę minki bez uśmiechu. W kolejnych dniach, ilość kreseczek po obu stronach zrówna się. Tak, zrówna się:) To nie magia, to bardzo skuteczna, buddyjska metoda walki z nawykami. Łączy się w niej intencja  z naszym świadomym, pozbawionym oceny działaniem. Bez presji, bez negatywnych emocji, lekko. W taki sposób, oderwani od jakichkolwiek ograniczeń, zaczynacie kwitnąć. Intencją mogą być szlachetne myśli, tak jak było to w naszym przypadku. Intencją może też być, przezwyciężenie innych niechcianych nawyków (palenie papierosów, „podbieranie” przy swingu”, rozpamiętywanie przeszłości czy analizowanie przyszłości).

Podsumowując. Po pierwsze ustalamy intencję (trochę tak jakbyśmy się o coś modlili). 1. INTENCJA – szlachetne myśli. Po drugie świadomość. 2. ŚWIADOMOŚĆ – zwrócenie uwagi na nawykowe zachowanie. Stawianie kreseczek. 3.WIARA – w naszej naturze leży uczenie się i rozwój.

JAK TO DZIAŁA? Kierujemy uwagę na nasz nawyk, a zatem obserwujemy go coraz częściej. W zasadzie za każdym razem jak się pojawi. Za każdym kolejnym razem będziemy nawyk dostrzegać szybciej. ZMIANY W DOSTRZEGANIU NAWYKU.

  1. Jak się pojawi. Po fakcie.
  2. Podczas trwania. W trakcie.
  3. Gdy się zaczyna. Na początku.
  4. Impuls włączający nawyk, powstrzymujący przed jego wykonaniem. Przed faktem.
  5. Ostatecznie impuls ustanie.

 

Nie powstrzymuj nawyku, a jak się pojawi zapisz w dzienniczku samopomocnym. Reszta podzieje się sama, zaufaj mi. Doświadczysz magii umysłu. Towarzyszki kreski będą jedna za drugą, przechodzić na jasną stronę mocy.

 

Na koniec powrócę jeszcze do radzenia sobie z niechcianymi emocjami. Pewien mistrz Osela Tendzina, kiedy jego uczniowie medytacji pytali go, jak kontrolować swoje myśli i emocje, odpowiadał ” Nie zatrzymasz fal, ale możesz nauczyć się po nich surfować”. Nie walcz zatem z falami, gdyż cię zdmuchną, naucz się na nich unosić i jeździć. Na polu golfowym też doświadczamy fal emocji. Dla mnie podczas dzisiejszej gry, najważniejszym było, aby przez te fale emocji przejść w spokoju, równowadze, z pokorą oraz z humorem. Taka postawa sprawi, że chętnie będziesz grał dalej, a sama gra będzie przynosiła ci radość. Jeżeli czujesz niepokój i zdenerwowanie, staraj się nie brać ich za zły znak, gdyż to może osłabić twoją pewność siebie. Nie tłum też tych emocji, gdyż wtedy mogą cię one rozproszyć i wyssać bezcenną energię. Tłumienie emocji, jest jak próba zatrzymania fal. Z góry wiadomo, że nie zatrzymasz fali, a taka próba może cię wykończyć. Zamiast tego, skup się na surfowaniu po fali niepokoju. Użyj tej energii, jak surferzy używają energii fal.  Następnym razem, gdy tak się zdarzy, przyjmij strach jako oznakę, iż rzeczy idą w dobrym kierunku, zamiast traktować strach jak posłańca katastrofy. Jest bardzo fajny kawał o strachu i niech on posłuży nam za drogowskaz i piękną puentę dzisiejszego artykułu. Puk, puk – strach puka do drzwi, otwiera mu odwaga, a tam… Nikogo nie ma.

 

Wszystkiego dobrego!

Aneta Moniuszko

 

Aneta Moniuszko

Aneta Moniuszko

Prawnik i administratywista z wykształcenia, z zawodu właścicielka Sypialnioland.pl. Prywatnie pasjonatka psychologii, rozwoju osobistego i treningu mentalnego. Od niedawna zakochana w golfie po uszy.

Komentarz

Kliknij tutaj aby dodać komentarz

  • Czesc Aneto
    Miala byc Teneryfa, a tu paczolkowice, sobienie. Gdzie ciepelko, bryza od morza? Artykul do mnie przemowil. Od dluzszego czasu to wlasnie cwicze.
    Dziekuje za pseudonim. Super golfista przykleil sie do mnie na dobre. Czekam na dalsze wskazowki.
    pozdrawiam super golfista jacek

GolfGuru poleca

Newsletter

GolfGuru poleca