24 października miałam ogromną przyjemność, spotkać się z najlepszym polskim golfistą Adrianem Meronkiem Jadąc na ten wywiad, wiedziałam, że jadę do zawodnika bardzo mocnego mentalnie. Jako pasjonatka psychologii oraz tajemnic ludzkiego umysłu, bardzo chciałam poznać Adriana. To, co mnie urzekło, i jednocześnie zaskoczyło… Adrian to wspaniały młody człowiek. Wesoły, uśmiechnięty, niezwykle skromny i taki swój. Jako, że nie jestem zawodową dziennikarką, wywiad ten stanowił dla mnie nie lada wyzwanie. Co tu dużo mówić, stresowałam sięJ Oczywiście jak to ja, szczera “dupa”, przyznałam się do wszystkiego Adrianowi. Spokojnym i ciepłym głosem powiedział: ” Damy radęJ Spokojnie”.  Daliśmy radę. Rozmowa przebiegła na luzie, jak byśmy znali się sto lat. Oto efekt.  Piękna rozmowa, ze wspaniałym człowiekiem o wielkiej sile naszego umysłu.

 

Po przeczytaniu wywiadu, którego udzieliłeś Jackowi Nowickiemu z GolfGuru.pl, stwierdziłam, iż bardzo bym chciała się z Tobą zobaczyć. Odpowiedzi, których udzielałeś, były odpowiedziami zawodnika bardzo mocnego mentalnie, zawodnika, który wierzy w moc treningu mentalnego.

Czy rzeczywiście tak jest?

Tak, szczególnie w golfie jest to jedna z najważniejszych rzeczy, żeby osiągnąć sukces na tym najwyższym poziomie. W golfie wszystko rozgrywa się w głowie. Jeśli chodzi o mój trening mentalny, miałem przyjemność spotkać dr Boba Rotellę. Co prawda nie były to regularne treningi, doktor przyjeżdżał tylko raz na jakiś czas i wtedy mogliśmy z nim porozmawiać. Dzielił się z nami swoim doświadczeniem.  Jeśli chodzi o moją grę, zawsze staram się robić to samo. Moją mocną stroną jest trzymanie się własnej rutyny, i jeśli chodzi o golfa, to też pomaga mentalnie. Skoro wiem, że robiłem to setki razy wcześniej, i to mi wychodziło. Dlaczego nie miałoby wyjść teraz? Myślę, że właśnie rutyna jest najważniejsza. Dr Bob też powtarza, że rutyna jest kluczem do tego, żeby mentalność podczas gry była jak najbardziej stabilna.

Czyli Ty Adrianie masz po prostu dobrze wypracowany nawyk wygrywania?

Może nie wygrywania, bo nie wygrałem aż tak dużo tych turniejów, aczkolwiek jest powtarzalność. Nie mam spadków, że gram raz super, raz bardzo źle. Cały czas gram na bardzo dobrym poziomie i w miarę równo. Nawet jeśli nie gram mojego najlepszego golfa, jestem w stanie przynieść  dobry wynik.  To też się wiąże z tym, że trzymam się rutyny. Nie panikuję, jak mi coś nie idzie, cały czas sobie powtarzam, że trenuję, i na pewno mi wyjdzie. Cały czas jestem pozytywnej myśli.

Skąd ten spokój? To też nie jest takie oczywiste i proste do osiągnięcia.

 

Myślę, że to wynika z mojego charakteru. Na polu, jeśli mi coś wychodzi, nie ekscytuję się za bardzo, jak coś nie wychodzi, nie denerwuję się. Staram się zachować równowagę. Zależy to od gracza, każdy jest inny. Jednym pomaga, jeśli się zdenerwują, ale zaraz po 10 sekundach im to przechodzi. Ja staram się cały czas być na jednym poziomie.

Wracając jeszcze do współpracy z dr Bobem Rotellą. Czy stosowaliście jakieś metody, narzędzia treningu mentalnego? Czy była to raczej swobodna rozmowa?

 

Wszystko odbywało się na podstawie rozmowy. Doktor nie wychodził z nami na pole. Właśnie tego mi trochę brakowało, to byłoby naprawdę fajne. Zwykle siedzieliśmy w pokoju, a Doktor opowiadał nam różne historie, jak to jest z tymi najlepszymi zawodnikami. Opowiadał o swoich strategiach, jak podchodzi do różnych zawodników. Strategia, okazuje się jednak taka sama dla wszystkich. Rutyna – powtarzał cały czas. Ona jest najważniejsza, jeśli chodzi o golfa. Myślę, że inne sporty mają podobnie. Jednak szczególnie w golfie, sporcie statycznym, gdzie uderzenia się wykonuje co kilka minut, pozycja jest cały czas ta sama, trzeba tą rutynę dobrze wyszlifować i cały czas powtarzać. Doktor Bob wspomniał też o wizualizacji, że jest ona bardzo istotna. Jeśli się zobaczy strzał, to potem jest go łatwiej wykonać.

A czy Doktor Rotella wspominał, kiedy robić takie wizualizacje? Czy robić je podczas treningów, czy bezpośrednio przed ważnym strzałem na turnieju?

Wizualizację można ćwiczyć podczas treningów oraz stosować ją bezpośrednio przed ważnym strzałem. Można postarać się wdrożyć ją do swojej rutyny. Ja mam taką rutynę, że odchodzę za piłkę i patrzę sobie z perspektywy piłki. Co ona będzie robić? Stoję za nią, patrzę, gdzie ona powinna lecieć. Tak więc mam w mojej rutynie taką wizualizację.

Tę metodę stosują najlepsi. Jason Day, numer jeden na świecie teraz. Widać, że on zamyka sobie oczy i wizualizuje.

Co z koncentracją?

Jeśli np. są dookoła Ciebie inni ludzie, czy rozprasza Cię to? Czy starasz się nie zwracać na nich uwagi?

 

Staram się nie zwracać na nich uwagi, wiadomo 🙂  Nie jest to jednak najłatwiejsze. Aczkolwiek, staram się skupić na „tu i teraz”.

Chciałabym Cię jeszcze zapytać o kwestię wiary w siebie. Pisząc artykuły, rozmawiając z czytelnikami i nie tylko, zauważyłam, że dziś jest ogromny problem z tą kwestią. Mam wrażenie, że ludzie po prostu w siebie nie wierzą. Zawodnicy mają umiejętności na bardzo dobrym poziomie, ale nie wierzą w siebie. Czy masz jakiś sposób na to, by uwierzyć w siebie?

 

Moi najbliżsi zawsze powtarzali mi, żebym wierzył w siebie. Na pewno to też mi pomogło. Poza tym myślę, że wyjazd do Stanów zrobił swoje. Przed wyjazdem nie byłem nigdzie „golfowo”. Kiedy pojawiły się pierwsze sukcesy, z turnieju na turniej  ta pewność siebie się budowała. Byłem świadomy tego, że mogę iść krok dalej, w następnych turniejach. Rywalizacja na najwyższym już potem poziomie, zrobiła tę robotę z „pewnością siebie”J Rodzice i trenerzy powtarzali mi: „ Jesteś w stanie osiągnąć sukces. Dlaczego nie ty”?

Doktor Bob Rotella w 1985 r. podczas podpatrywania gry najlepszych, powiedział do siebie:  „Skoro oni mogą, to dlaczego nie ja”?

Właśnie to powtarzają mi bliscy, i sam też sobie to powtarzam 🙂 Nasz trener w Stanach Zjednoczonych często podkreślał, że bardzo ważny jest „self – talk” czyli to, co sami do siebie mówimy. To też starałem się poprawiać. Trzeba mówić pozytywne rzeczy, jak się powie negatywne, to nie wyjdzie 🙂

Czy „self – talk” stosujesz w jakiś określonych momentach, czy spontanicznie?

 

Szczerze mówiąc spontanicznie, głównie jak jest stres. Przed turniejem, albo przed jakimś trudnym strzałem mówię: „Dużo razy już to robiłeś, dasz radę”. Albo przy jakimś krótkim uderzeniu, które jest bardzo ważne: „Trafię tego putta, trafiałem już sto razy”.  W głowie powtarzam sobie takie krótkie sformułowania. I to zazwyczaj działa.

To co mówisz, jest bardzo ważne. Jakiś czas temu napisałam artykuł na temat wiary w siebie, w którym dawałam przykłady pozytywnych rymowanek. Na pierwszy rzut oka banalne, proste, ale jak widać skuteczne.

Czyli jesteś dla siebie najlepszym trenerem mentalnym?:)

 

Tak, jednak wiedzę czerpię od tych, którzy  są ekspertami, tak jak np. Bob czy moi trenerzy. Finalnie sam buduję swoją mentalność, bo wiadomo, że ja to kontroluję, nikt inny. Wszystko tak naprawdę zależy ode mnie. Chcę grać najlepiej, jak potrafię.

Czytałem też ostatnio, że podczas igrzysk paraolimpijskich, jeden zawodnik w skoku w wzwyż,  przed swoim skokiem stosował „self-talk”, który mniej więcej brzmiał tak: „Na treningach skoczyłem to tysiąc razy. Dlaczego nie teraz?”. Zostało mi to w pamięci. Tak samo próbuję sobie powtarzać.

Zmieniając na chwilkę temat. Czy w golfie coś zależy od szczęścia, czy wszystko to umiejętności, intuicja i głowa?

 

Nie 🙂 Jeśli chodzi o golfa, to trzeba mieć dużo szczęścia. Nie kontroluje się piłki w powietrzu, ją tylko możemy uderzyć, a potem może zawiać wiatr… Nie mamy tego pod kontrolą. Szczęście odgrywa dużą rolę.

Czyli generalnie jak nie wyjdzie, można powiedzieć, że zabrakło szczęścia?:)

 

Może tak być, że oddamy idealny strzał, nagle wiatr mocniej powieje i piłka poleci do wody. Nie zależy to do nas. Tak samo na puttingu, jeśli jest dziura na greenie czy idzie jakiś robak.

Zdarzył Ci się robak?:)

 

Zawsze staram oczyścić sobie drogę, ale wiadomo zdarza sięJ Były też takie przypadki, że leciał ptak i ktoś w niego trafił. To się nazywa brak szczęścia. Myślę jednak, że im się lepiej gra tym bardziej to szczęście sprzyja.

W styczniu 2017 r. rusza pierwsza w Polsce Akademia Trenerów Mentalnych, która będzie kształciła wybitnych trenerów mentalnych, również wspierających sportowców. Jej założycielem jest Jakub B. Bączek, trener mentalny, który w 2014 r. zdobył Mistrzostwa Świata z drużyną siatkarską Stefana Antigi. Czy uważasz, że taka Akademia jest potrzebna? Czy wg Ciebie polscy sportowcy powinni mieć stałą opiekę trenera mentalnego?

 Tak, taka Akademia jest potrzebna, to na pewno. Jeśli chodzi o sport zawodowy, to psychika odgrywa niesamowicie ważną rolę. Fajnie, by zawodnicy mieli dostęp do takich ludzi, którzy się tym zajmują na co dzień. Na pewno im pomogą. Ja sam bym pewnie skorzystał z  wielu cennych wskazówek.

Na rozluźnienie 🙂

Ulubione pole golfowe – Toya, Rosa oraz pole golfowe na Hawajach.

Ulubiony kijdriver

Najlepsza książka – “Zen golf”

Jak najchętniej spędzasz wolny czas, poza golfem? – spotkania ze znajomymi, bliskimi oraz chętnie uprawiam inne sporty – koszykówka, siatkówka, piłka nożna. Zimą narty, łyżwy. Ogólnie uwielbiam sport.

Ulubiona potrawa – schabowy 🙂


Podziękowania:

Adrianowi Meronkowi – za poświęcony czas oraz piękną i wartościową rozmowę.

Jackowi Nowickiemu – za pomoc w organizacji i miłą współpracę.

Bartoszowi Sosnówce – za przemiłą pomoc w organizacji.

Rodzinie – za ogromne wsparcie i niezłomną wiarę we mnie.

Jakubowi B. Bączkowi – wspaniałemu trenerowi mentalnemu, za potężną wiedzę, wielkie serce i skuteczne wsparcie mentalne.

 

 

Dziękuję  🙂


wywiad dla GolfGuru.pl przeprowadziła Aneta Moniuszko

 

Aneta Moniuszko
Trener mentalny i wykładowca Akademii Trenerów Mentalnych Jakuba B.Bączka. Instruktor golfa warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Przedsiębiorca - właścicielka sieci salonów Sypialnioland.pl. Z wykształcenia prawnik i administratywista. Absolwentka MBA Przedsiębiorczość i Marketing. Na codzień współpracuje z przedsiębiorcami oraz sportowcami, podnosząc wyniki, jakość życia i dochody swoich Klientów. Wierzy, że każdy jest owocem swojej pracy, a wszystko czego potrzebujemy mamy w sobie. Golfowo jest przekonana, że lepszy golf zaczyna się wtedy, kiedy zapomnisz o ostatnim dołku.

    You may also like

    3 Comments

    1. Super wywiad 😉 z tą wiarą w siebie to zawsze jest jakiś problem. Gdy się wytrenowało umiejętności tak jak Adrian to przychodzi łatwiej, On może sobie powtarzać “Zrobiłeś to 100 razy na treningu, teraz też zrobisz”. Sam uprawiam “self talk”, czasami za głośno co powoduje uśmiech na twarzy innych, ale niestety umiejętności czasem weryfikują ten element gry.

      Dobrze wiedzieć, że Adrian jest mocny psychicznie. Na pewno pokazał to na ostatnim turnieju European Tour – po słabej rundzie, zagrać następną -5, super. Sukcesy przyjdą, muszą i będzie miło oglądać go w telewizji czy na żywo jak będzie okazja.

      Na końcu do Adriana 🙂 zakwalifikuj się do ET, podaj listę swoich startów to tak zaplanuje sobie wolne by zobaczyć Cię na żywo w Europie 😉 niestety nie dam rady polecieć gdzieś dalej. Przynajmniej nie w tym sezonie 😉
      Powodzenia i dobrej gry! 🙂

      1. Z tą wiarą w siebie jest zawsze wyzwanie, ale że my lubimy wyzwania to dzielnie stawiamy im czoła:) Ziarnko do ziarnka i będzie Super Golf 🙂 Będziemy się nawzajem wspierać. Przyjdą i te gorsze momenty, ale one uczą najwięcej i są bardzo potrzebne. Wyciągajmy z nich lekcje i idźmy dalej. Ważne by nie rezygnować. A my nie zrezygnujemy bo to kochamy. Maciej Ciebie to ja przede wszystkim cenię, za wielkie poczucie humoru, a to jest bardzo istotna cecha człowieka sukcesu:)

        1. Dziękuję 😉 skoro tak, brakuje jeszcze tylko sukcesu zawodowo-golfowego 🙂

    Leave a reply

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.